Wakacyjny Czas
Dziś sobota, 19 sierpnia.   Imieniny obchodzą: Julian, Bolesław, Juliusz Dziś 57.dzień wakacji! Do końca jeszcze 12 dni.      
Nie bogactwa czynią człowieka szczęśliwym, ale ich dobre użycie
Miquel de Cervantes
Booking.com
Czy przedsprzedaż
ma zalety?

Zawsze zastanawiałem się co, że ludzie decydują się na wczesne zakupy miejsc w wycieczkach turystycznych. Przy czym chodzi mi o bardzo wczesne zakupy – takie z wyprzedzeniem półrocznym, a nawet dłuższym. Od dobrych kilku lat biura podróży rozpoczynają sprzedaż lata następnego roku jesienią roku poprzedniego. Na początku była to późna jesień (listopad), później wczesna (wrzesień), a teraz oferty na lato 2014 pojawiły się już w lipcu 2013. last-minute

Nie jest tak, że liczba osób kupujących wycieczki z rocznym wyprzedzeniem jest duża. To na razie są raczej setki, a nie setki tysięcy. Ale są. I podejrzewam, że grupa ta z każdym rokiem będzie rosła. Nie oni jednak wzbudzają moje zainteresowanie (bo są zbyt mało liczni). Bardziej ciekawe jest to co powoduje ludźmi rezerwującymi imprezy np. w listopadzie. Bo takich osób jest naprawdę dużo. To już są dziesiątki tysięcy.

Niemal wszyscy touroperatorzy prowadzą akcje reklamujące tzw. wczesne rezerwacje, co z ich punktu widzenia jest działaniem w pełni racjonalnym. Poprawia im się płynność, co w tej branży w zimie liczy się bardzo, wypełniają miejsca w samolotach, których liczby zwykle nie są jeszcze ostatecznie potwierdzone i, gdy sprzedaż okaże się bardzo dobra, mogą je zwiększyć (i odwrotnie). W tym czasie też, bardzo często dostają specjalnie obniżone ceny od hotelarzy, którym również zależy na płynności i za fakt przesłania im pieniędzy wcześniej są gotowi udzielać rabatów. Tak to wygląda z punktu widzenia touroperatora.  Ale jakie korzyści mają klienci?

Popatrzyłem sobie na różne oferty dostępne teraz na sezon letni. Wybrałem termin w okolicach drugiego tygodnia sierpnia - szczyt sezonu. Moje obserwacje zebrałem w tabelce (ceny za 1 tydzień  od osoby w pokoju dwuosobowym).

 
KRAJ KAT. HOTELU WYŻYWIENIE CENA MIN CENA MAX
Kreta 3* 2posiłki 1 790 zł 2 465 zł
Rodos 3* 2 posiłki 1 902 zł 2 634 zł
Bułgaria 4* all inclusive 1 829 zł 3 364 zł
Turcja 5* all inclusive 2 300 zł 4 600 zł
Hurghada 5* all inclusive 1 903 zł 4 609 zł
Sharm El Sheikh 5* all inclusive 1 931 zł 3 999 zł
Costa Brava 3* 2 posiłki 2 107 zł 3 621 zł
Majorka 3* 2 posiłki 2 390 zł 3 757 zł

Jest tu kilka przykładów cen w najczęściej wybieranych przez polskich turystów rodzajach hoteli. Nie wygląda na to, żeby były tu jakieś szczególne okazje. Ceny prawdopodobnie będą niewiele wyższe w późniejszym okresie. Według docierających informacji, firmy organizujące wyjazdy zaczęły zachowywać się tak jakby kryzys gospodarczy już się skończył i w przyszłym roku oczekują boomu. Takie nastawienie spowodowało wzrost zamówień miejsc w samolotach. Wiele wskazuje na to, że podaż będzie większa niż w minionym sezonie.  A to oznacza, tak lubiane przez klientów oferty „last minute”. Ale nie czekając nawet na nie – sam nie jestem ich zwolennikiem – pewna zwłoka i kupienie wycieczki za parę miesięcy wydaje mi się lepsze.

Biura obiecują tzw. gwarancję niezmienności ceny. Wierzę, że zrobią wiele aby wywiązać się z takich zobowiązań. Wiele, a nawet bardzo wiele, nie znaczy – wszystko. Czy możemy być naprawdę pewni, że gdyby powtórzyła się sytuacja z lat 2008/2009, kiedy to kurs złotówki wynoszący jeszcze w październiku 3.40 za euro (sic!) wzrósł w marcu do do 4.60, wszystkie biura dotrzymają słowa? Pamiętamy przecież praktyki – zdaje się, że było to Ecco – sprzed dwóch lat, kiedy to touroperator anulował sprzedane wcześniej imprezy, z jakiegoś formalnego powodu, po czym ponownie wprowadził je do sprzedaży, ale już po wyższych cenach. Jak wiemy kruczek, który da się zastosować w potrzebie, znajdzie się zawsze. Wtedy i tak firma zachowała się OK – pieniądze zostały zwrócone. Ale, z drugiej strony, sytuacja na rynku nie była tak dramatyczna jak na przełomie 2008/2009. Oczywiście, zapewne nie będzie załamania kursowego w tym roku i groźba podnoszenia cen nie zaistnieje, ale w takim razie po co przedpłacać?

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto wiedzieć. Jak wspomniałem touroperatorzy otrzymują rabaty od hotelarzy za wcześnie zrobione rezerwacje i wcześnie przekazane im pieniądze. Oznacza to, że hotele te są naprawdę tańsze i obniżka może zostać uwzględniona w cenie końcowej, co daje korzyści klientowi.

Są  tu jednak dwa zastrzeżenia: pierwsze – rzadko kiedy (chociaż sporadycznie to się zdarza) rabaty dotyczą rezerwacji dokonanych do końca grudnia. Zwykle jest to koniec marca – chociaż są tacy hotelarze, którzy stosują degresję – np. 20% do końca lutego 15% do końca marca i 10% do końca kwietnia. Nie ma, zatem powodu aby aż tak bardzo się spieszyć. Warto pamiętać, że 20% obniżki ceny hotelu nie oznacza o 20% niższej ceny końcowej (nawet wtedy, gdy touroperator nie postanowił zaoszczędzić czegoś dla siebie…). Udział ceny miejsca w hotelu to mniej więcej 50% ceny imprezy (przy tanich hotelach jest to mniej). 

I jeszcze drugie zastrzeżenie: zniżki za wczesne rezerwacje udzielane są tylko przez tych hotelarzy, którzy nie sprzedali touroperatorowi miejsc w pokojach na tzw. zasadach gwarancyjnych. Zasady te polegają na tym, że touroperator podpisuje z hotelarzem umowę grubo przed sezonem, zobowiązując się do zapłaty za zarezerwowane pokoje. Niezależnie od tego czy je sprzeda czy nie (są stosowane różne zabezpieczenia). W takim przypadku biuro uzyskuje podwójną korzyść: ma zagwarantowane miejsca w hotelu, może je swobodnie sprzedawać, nie musi się pytać, a koszty takich miejsc są niższe. Wady to: ryzyko nie sprzedania miejsc i właśnie fakt, że pokoje zakupione na takich zasadach nie są objęte rabatami związanymi z wczesnymi rezerwacjami.  A są kierunki, w których liczba hoteli zakupionych na zasadach gwarancyjnych jest naprawdę duża. Jest to przede wszystkim Grecja, częściowo Turcja, Hiszpania. Gwarancji, w zasadzie, nie stosuje się jedynie w Egipcie. Oczywiście, mam na myśli kraje oferowane przez naszych touroperatorów w ramach popularnych programów czarterowych.  

Oznacza to, że nie można w tych przypadkach liczyć na rzeczywiste korzyści płynące z zakupu w przedsprzedaży. Samo biuro podróży ma niewielkie pole manewru. Praktycznie nie jest w stanie samodzielnie udzielić zauważalnego rabatu. Jedyne na co może liczyć to poprawa kursu złotówki pomiędzy datą rezerwacji, a terminem realizacji wyjazdu. Marże są na tyle niewielkie, że ich obniżenie nie tylko byłoby słabo zauważalne przez klientów, ale można byłoby się obawiać, że w przypadku poinformowania klienta o rabacie, ten by się obraził J .

Jedynym powodem zakupu wyjazdu z dużym wyprzedzeniem jest obawa o to, że później może zabraknąć miejsc. I jest to prawda. Ale nie dotycząca wszystkich klientów, a raczej dotycząca mniejszości. Generalna zasada jest taka: w pierwszej kolejności i to bardzo szybko sprzedają się hotele najdroższe. Pięciogwiazdkowe, luksusowe, niekoniecznie typu all inclusive - prawdziwie luksusowe hotele często oferują tylko śniadania. Niestety, nie jest to skutek rosnącego bogactwa polskiego społeczeństwa. Miejsca w tych hotelach wykupowane są bardzo wcześnie przez inne narodowości.

Dlatego, jeśli zamierzasz wydać co najmniej 5-6  tys zł na osobę za tydzień pobytu w okolicach Basenu Morza Śródziemnego, to rozejrzyj się w ofertach jak najszybciej. Serio. Dużo hoteli, tych najdroższych, zamyka sprzedaż w pewnych okresach już pod koniec stycznia. Są takie, które pierwsze informacje o niedostępności miejsc, przysyłają już w grudniu. Zwłaszcza jeśli wybierasz się w wysokim sezonie, później z dostępnością pokoi może być problem. Coś znajdziesz, ale pełnego wyboru nie będziesz miał na pewno.

Inaczej jeśli masz zamiar wylegiwać się gdzieś w trzech gwiazdkach. Z pewnością zawsze coś znajdziesz. Jak nie tu to gdzieś indziej. Pewne kłopoty mogą pojawić się jedynie w okresie weekendu majowego (ale nie we wszystkich kierunkach), zwłaszcza jeśli planujesz czekać z rezerwacją do przedednia…
Ale, wyjazdy w innych okresach nie muszą być kupowane z dużym wyprzedzeniem. A już na pewno nie z półrocznym…

 

 

 

 

Jarosław Mojzych

17 grudnia 2013

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ


Nie ma komentarza.


Wpisz swoje imię lub nick



- format: http://nazwastrony.pl









Jacko27-02-2014 10:04
Za cały komentarz do tego artykułu wystarczy mi cytat z niniejszego artykułu: \"Ceny prawdopodobnie będą niewiele wyższe w późniejszym okresie\".
Jak pokazują ostatnie 2 lata - na krótko przed wylotem (1-2 tygodnie) w sezionie (lipiec i sierpień) nie było już wolnych miejsc w samolotach, a jeśli były - to ceny były baaaardzo wysokie, zwłaszcza na popularne kierunki. Niektórzy klienci odchodzili z kwitkiem, bo nie było co zaproponować. Albo zostało wielkie g...
Dlatego też niniejsza analiza nie oddaje prawdy niestety i można ją wyrzucić do kosza.
Warto kupować first minute, jeśli klient jest świadomy gdzie chce jechać i po co, bo na \"last minute\" ostatnio nie miał co liczyć.
Jeśli touroperatorzy nie przeliczyli się i nie zakontraktowali zbyt optymistycznie ilości miejsc, jak w ostatnich 2 latach - to i tym razem nie będzie fajnych lastów. Ale wiem, że to też gdybanie. Każdy rok jest bowiem inny ...
JM03-03-2014 10:01
Sam jestem przeciwnikiem \"last minute\". I to zdecydowanym. Nie chcę nikogo zachęcać do kupowania w ostatniej chwili, bo to rzeczywiście nie jest dobre. Chodzi mi o rezerwacje robione ze ZNACZNYM wyprzedzeniem, np. w grudniu (lub wcześniej!) na lipiec. Ceny w grudniu nie mogą być niższe od cen np. w kwietniu. Chyba, że chodzi o luksusowe hotele, wykupowane także w innych krajach. Te najtańsze są zwykle brane na gwarancji, czyli nie można nawet liczyć na zniżki z tytułu tzw. \"early birds\", dawane przez hotelarzy.
Ja wiem, że dla pracowników biur podróży to dobrze, że są tacy klienci. Ale z punktu widzenia samego klienta, to działanie niezbyt udane.