Wakacyjny Czas
Dziś czwartek, 24 sierpnia.   Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Bartosz, Anita Zaczyna się ostatni tydzień wakacji!      
Nie bogactwa czynią człowieka szczęśliwym, ale ich dobre użycie
Miquel de Cervantes
Booking.com


W ostatnim czasie dużo szumu powstało wokół reaktywowania działalności przez firmę Ostatnie Miejsca. Wspomniałem już o tym w tekście dotyczącym wyboru sposobów podróżowania. W internecie pojawiło się wiele wypowiedzi, w większości oburzonych agentów, przestrzegających ludzi przed korzystaniem z usług tej firmy. Również organizacja zrzeszająca część biur agencyjnych - OSAT - wysłała swoje ostrzeżenie.

Ostatnie Miejsca-logoRzecz jest jednak w tym, że Ostatnie Miejsca, w zasadzie, nie prowadzą żadnej działalności. Przynajmniej dotychczas. Na facebooku pojawiła się ich strona, na której autorzy przedstawiają siebie jako grupę pasjonatów, troszczących się o dobro turystyki, a w szczególności o dobro turystów, bezwzględnie wykorzystywanych przez chciwe i zachłanne biura podróży.

Prezes zarządu OEM S.A., Tomasz Kozikowski tłumaczy, że spółka nie zbankrutowała, a jedynie rozpoczęła proces upadłościowy, a poza tym OstatnieMiejsca.pl to jest marka, a nie firma, czyli nawet po zamknięciu działalności spółki, strona będzie mogła normalnie funkcjonować. Na razie marka ta dostępna jest jedynie na facebooku. Próba poszukiwania adresu w internecie kończy się komunikatem WordPressa o błędzie.

Przypomnę, że w poprzednich latach Ostatnie Miejsca były tzw. multiagentem, pośredniczącym w sprzedaży wycieczek pomiędzy touroperatorami, a agentami mającymi bezpośredni kontakt z klientami.

Sam fakt utrzymywania facebook’owej strony przez Ostatnie Miejsca, zapewne nie zwróciłby zbyt wielkiej uwagi, gdyby nie przesłanie, realizację którego jej twórcy sobie wyznaczyli. Cel jest prosty: zdyskredytować organizatorów turystyki wyjazdowej działających w Polsce, pokazać niską jakość świadczonych przez nich usług i zdemaskować zachłanność lub  nieudolność poprzez prezentowanie miażdżąco niższych cen dostępnych gdzieś indziej (tzn. poza siecią sprzedaży agencyjnej w Polsce). Ostatnie Miejsca nie podają wyraźnie w jaki sposób można te tanie wycieczki kupić, chociaż zamieszczają screen’y prezentujące atrakcyjne oferty.

Ostatnie Miejsca

Screen ze strony facebook.com/ostatniemiejscapl

Na fanpage’u Ostatnich Miejsc można obejrzeć także zdjęcia demonstrujące niski standard hoteli oferowanych przez biura obecne w Polsce, brudne baseny, śmietniki zamiast ogrodów, wyszczerbione framugi drzwi - skonfrontowane z opisami tych samych miejsc, zawartymi w katalogach. Jest tam jednak spory poziom ogólności – są zdania brzmiące tak jak fragmenty tekstów z katalogów, nie ma za to informacji z jakiego katalogu dany tekst pochodzi, a same zdjęcia też pozostają anonimowe. Ogólne wrażenie jest jednoznaczne – gdyby potraktować to wszystko serio, to należałoby raz na zawsze zerwać z zakupami w biurach w Polsce i to zarówno tych działających w realu jak i w sieci.

Strona ma ponad 42 tys „lubiących”. Nie znalazłem się wśród nich... A to dlatego, że – pisałem już o tym – wydaje mi się być czymś niestosownym narzekanie, i to tak skrajne, na coś co robiło się z pasją przez kilka lat. Przecież pracownicy Ostatnich Miejsc, budując wcześniej swą sieć agencyjną, z pewnością z entuzjazmem zachwalali ofertę turystyczną będącą przedmiotem sprzedaży, a była to przecież ta sama oferta, którą teraz z takim zapałem zwalczają.  Czy wtedy postępowali obłudnie, kierując się wyrachowaniem? Czy może teraz dopiero dojrzeli całą miałkość interesu, w którym tkwili i, do którego zachęcali innych przez długi czas? Jeśli tak, to co było przyczyną tego nagłego olśnienia? Trudno się oprzeć wrażeniu, że tu chodzi o zwykłe szkodzenie innym, chyba bezinteresowne, bo na razie biznesu nie widać (ale może w zanadrzu jest jakiś plan).

Najciekawsze jednak są te ceny. Jak to możliwe, żebyśmy kupując wycieczki w biurach aż tak bardzo przepłacali?! W tekście o sposobach podróżowania, wspomniałem o przykładzie imprezy do Turcji, której cena, w okresie weekendu majowego, wynosiła (wg Ostatnich Miejsc) 1745 zł. Sprawdziłem, że samodzielnie nie da się takiego programu zbudować. Bezpośrednich połączeń lotniczych nie ma, te z przesiadkami są abstrakcyjnie drogie - trzeba kupować miejsca u touroperatorów.

Interesujące jest to, skąd Ostatnie Miejsca biorą tak tanią ofertę. Wprost nie podają sposobu na założenie rezerwacji, a jeśli gdzieś on jest, to nie rzuca się w oczy.

Wspomniane screen’y pokazują tylko część ekranu, bez adresu. Danych jest jednak na tyle dużo, że możliwe jest znalezienie organizatora imprez. Turcja, która tak mnie zainteresowała, znajduje się w ofercie brytyjskiej firmy Sunmaster.co.uk. Hotel, pokazany przez Ostatnie Miejsca, kosztuje 369 funtów, ale wylot jest z Londynu. Nie wiem, czy to co proponują Ostatnie Miejsca jest wycieczką z Polski, czy może z innego kraju. Jeśli z Wielkiej Brytanii, to atrakcyjność propozycji nieco zmaleje..

Na jednym ze screen’ów widoczne jest logo lowcostsholidays.com. Działalność tej firmy opiera się na tzw. pakietowaniu dynamicznym, polegającą na łączeniu przelotów z ofertami hotelowymi w momencie dokonywania rezerwacji, jednakże lowcostsholidays.com ma także wyloty tylko z Wysp  Brytyjskich…

Musimy zaczekać na dalsze szczegóły. Właściciele strony obiecują już wkrótce ciąg dalszy.

 

 

 

 

 

Jarosław Mojzych

5 lutego 2014

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ


Nie ma komentarza.


Wpisz swoje imię lub nick



- format: http://nazwastrony.pl









Traveliada.pl 13-05-2014 15:36
Problem w tym, że twórcy \"marki\" Ostatniemiejsca.pl nie znali się na turystyce. Zamiast zarabiać na sprzedaży wycieczek, zarabiali na swoich partnerach. No i oczywiście szykowali sie do ściągania kasy z giełdy (nazywa się to strzyżeniem baranów). Jest wiele firm zarówno turoperatorskich jak i portali internetowych, które od lat nie wykazują zysku - generują tylko straty. Nie będę ich wymieniał, ale to jest dość oczywiste...