Wakacyjny Czas
Kategorie artykułów:
KRAJE
PODRÓŻE
BIURA PODRÓŻY
KOMUNIKACJA
ZA GRANICĄ
PRACA
WOKÓŁ TURYSTYKI

 Dziś wtorek, 27 czerwca.   Imieniny obchodzą: Maryla, Władysław, Cyryl Dziś czwarty dzień wakacji! Do końca jeszcze 65 dni.       

Nie bogactwa czynią człowieka szczęśliwym, ale ich dobre użycie
Miquel de Cervantes
Booking.com
Sky Club
okazją do zarobku?

Sky Club trwa

Firma Master Finance rozpoczęła proces windykacyjny wobec biur agencyjnych, które do roku 2012 prowadziły sprzedaż imprez turystycznych biura podróży Sky Club. Biura, które zasłynęło nie tylko tym, że w swoim czasie było najpotężniejszą firmą turystyczną w Polsce (ściśle rzecz biorąc, jej spółka-matka,  Triada, która taką pozycją cieszyła się przez kilka lat), ale także swym spektakularnym upadkiem u progu letniego sezonu 2012 roku. Skutki, w mniejszym lub większym stopniu, odczuło około 25 tysięcy klientów, którzy utracili łącznie ponad 35 milionów złotych. Część wpłaconych pieniędzy odzyskali z odszkodowań wypłacanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe TU Europa, ale były to kwoty odbiegające znacznie od poniesionych strat.

Okazuje się, że sprawa ze Sky Clubem nie jest jeszcze zamknięta i to nie tylko dlatego, że temat odszkodowań nie doczekał się właściwego zakończenia. Sky Club zaczął domagać się zaległych wpłat od agentów, a dokładniej mówiąc – firma, która wykupiła wierzytelności tego touroperatora, rozesłała do biur agencyjnych wezwania do zapłaty. Powstało wrażenie, jakby sprawca problemów dla wielu ludzi, postawił się w roli poszkodowanego. W internetowym wydaniu „Rzeczpospolitej” artykuł na ten temat zatytułowano złowieszczo „Cień Sky Clubu Ściga agentów”.

Zadłużeni w Sky Clubie

Sky Club - windykacje

Z treści artykułu rysuje się obraz niezbyt kompetentnej firmy windykacyjnej, która na chybił trafił wysyła wezwania do różnych biur agencyjnych, współpracujących w przeszłości ze Sky Clubem (a były to niemal wszystkie biura – w owych czasach wielu agentów nie ukrywało swego zachwytu ofertą Sky Clubu), domagając się różnych kwot, na ogół bez podania wystarczających danych pozwalających na identyfikację zobowiązania.

Autor tekstu, cytując wypowiedzi przedstawicieli dwóch biur turystycznych, daje do zrozumienia, że roszczenia Master Finance są słabo uzasadnione, albo nawet całkiem bezzasadne. Firma ma wysyłać wezwania bez podania numeru rezerwacji, za którą należy dokonać zaległej płatności, a jeśli nawet taki numer podaje, to nie zamieszcza w swych pismach innych szczegółów, jak nazwiska klientów, rodzaje i terminy imprez.

Wśród zdezorientowanych agentów znalazł się także Artur Grocholski, prezes organizacji, w założeniach mającej reprezentować interesy całego środowiska biur agencyjnych (faktycznie należy do niej drobna część biur), o nazwie Ogólnopolskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych (OSAT). Zresztą drugim agentem, którego wypowiedź wykorzystywana jest w tekście, jest wiceprezes tej samej organizacji.

Przedstawiciel windykatora twierdzi, że wartość zaległych należności sięga kilkuset tysięcy złotych. Rozmówcy „Rzeczpospolitej” odpowiadają, że roszczenia są bezzasadne, a jeden z nich zastanawia się nad tym, czy firma windykacyjna znajdzie sposób na udowodnienie swych racji przed sądem.

Zapomnienie o zapłacie

Master Finance jest spółką akcyjną, wpisaną do rejestru KRS w październiku 2001 roku. Na swej stronie zamieszcza informację o prowadzeniu działalności na rynku obrotu wierzytelnościami od roku 2000. Trudno uwierzyć, żeby całkowicie bezpodstawnie domagała się zwrotu należnych pieniędzy. Prawdopodobne są pomyłki, niektórzy agenci niesłusznie wzywani są do zapłaty – zapewne pomyłkami tymi dotknięci zostali wspomniani członkowie zarządu OSAT-u. Ale nic nie wskazuje na nieprawdziwość tezy, że jakaś grupa agentów (o kilkuset mówi przedstawiciel windykatora) po usłyszeniu wiadomości o upadku touroperatora, postanowiła zachować dla siebie pieniądze wpłacone przez klientów, zamiast przelać je na konto Sky Clubu. Być może znaleźli się w niej tacy, którzy zrobili to w jakimś stopniu bezwiednie, zapomnieli o wpłacie lub - nie mając dostatecznie starannie prowadzonej ewidencji – nie zauważyli potrzeby jej dokonania. Zapewne jednak byli też i tacy, którzy uznali że warto skorzystać „z okazji”. Po co przekazywać pieniądze firmie, która właściwie już nie istnieje? Niestety, zachowania takie pojawiają się nierzadko w podobnie sprzyjających okolicznościach. Nie może być jednak wątpliwości, że są naganne i oburzające, chociaż nie do uniknięcia i to niezależnie od środowiska zawodowego czy branży. Wszędzie zdarzyć się mogą podobne postawy.

Trochę zaskakuje jednak stanowisko zajęte przez OSAT. Prezes Grochalski zadeklarował, że – w przypadku gdyby zgłosiła się większa grupa agentów – stowarzyszenie zwróci się o opinię prawną.

O jakich agentów tu chodzi? Czy o tych, którzy bezpodstawnie ścigani są przez windykatora, a wszystkie rozliczenia ze Sky Clubem mają zamknięte? Przecież oni nie potrzebują żadnej specjalnej pomocy. To na wierzycielu (w tym przypadku jest to firma windykacyjna) leży obowiązek udowodnienia istnienia zobowiązania. Jeżeli Master Finance nie ma dokumentów świadczących o sprzedaży imprezy Sky Clubu, za którą nie wpłynęła należność, to agent w żadnym stopniu nie jest zagrożony. Nie ma niebezpieczeństwa, że będzie musiał ponownie zapłacić za coś, za co już płacił wcześniej. Chyba, że chodzi o tych agentów, którzy powinni byli przelać pieniądze na konto Sky Clubu, ale uczynić tego nie chcą. Uznali, prawem kaduka, że im się należą, stały się ich własnością – bo skoro Sky Club nabrał tylu ludzi, to oni zwolnieni są z obowiązków wobec Sky Clubu (chociaż, naprawdę, płatnikami są ci sami klienci, a nie Sky Club).

Niepokój pogłębia informacja o tym, że „agenci mają nadzieję, że roszczenia Sky Clubu się przedawniły”. Którzy agenci? Z całą pewnością nie wszyscy i na pewno nie ci, którzy nie mają nic wspólnego z zaległymi płatnościami wobec Sky Clubu. O kogo, zatem, chodzi? Czy o te biura turystyczne, których właściciele i szefowie, postanowili przywłaszczyć sobie cudze pieniądze? Być może, rzeczywiście sprawa się przedawniła. Podobno na jakimś forum agentów, ktoś wskazał na przepis mówiący o dwuletnim okresie przedawnienia, a główną obawą jest to, że przepis ten może nie znajdować zastosowania w tej sytuacji. Ale czy to coś zmieni? Tylko to, że osoby, które przywłaszczyły sobie nieswoje pieniądze, nie będą musiały ich zwracać, będą mogły się nimi cieszyć(?).

Cała sprawa kładzie się nieprzyjemnym cieniem wokół środowiska agencyjnych firm turystycznych, bo jeśli prawdziwą jest informacja o kilkuset biurach, które „zagospodarowały” sobie cudzą własność, to oznaczałoby, że w takim procederze uczestniczyć by mogło nawet około 10% wszystkich agentów działających w Polsce.

Obronić swojego

Miejmy nadzieję, że liczby te są przesadzone i prawda leży zupełnie gdzieś indziej. Jednak nawet, gdyby okazało się, że w ogóle nie było ani jednego agenta, który nie rozliczył się w pełni i na czas ze Sky Clubem, a cała sprawa okazała się totalnym nieporozumieniem, to pozostanie niekorzystne wrażenie. Wywołane wypowiedziami, z których jasno wynika, że obrona własnego środowiska, niemal za wszelką cenę, jest wyznacznikiem działań dla części osób, niezależnie od tego jak bardzo jednoznacznie negatywne moralnie byłyby postawy niektórych reprezentantów branży. Dla każdego, przecież, jest oczywiste, że należy oddawać nieswoją własność, a próby obrony zachowań odmiennych, powszechnie budzą zażenowanie. Po przeczytaniu tekstu zamieszczonego w „Rzeczpospolitej”, pozostaje odmienne wrażenie.

 

 

 

 

 

 

5 listopada 2014

 

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ

 



Nie ma komentarza.


Wpisz swoje imię lub nick



- format: http://nazwastrony.pl










LAST MINUTE
 1 162 zł
ALL INCLUSIVE
 1 203 zł
WIOSNA
 1 014 zł
LATO 2017
 970 zł
EGZOTYCZNE
 1 990 zł
AUTOKAROWE
 159 zł
Hotele na świecie
Przeloty po świecie
REKLAMA-pas