Wakacyjny Czas
Dziś środa, 23 sierpnia.   Imieniny obchodzą: Apolinary, Filip, Petra      
Nie bogactwa czynią człowieka szczęśliwym, ale ich dobre użycie
Miquel de Cervantes
Booking.com
Targi
Grecka Panorama

W tajemnicy

Nadzwyczajne zniżki, dodatkowe bonusy i cale mnóstwo atrakcji przygotowały biura podróży z okazji specjalnych targów turystycznych, nazwanych Grecką Panoramą. Problem jednak w tym, że nikt nie słyszał o takich targach. Organizatorzy zadowoleni z dużego zainteresowania, z jakim pomysł przeprowadzenia imprezy spotkał się wśród firm organizujących wakacyjne wyjazdy do Grecji, zapomnieli o poinformowaniu o nim klientów. I chociaż - w założeniu - targi promować miały Grecję, jako kraj najlepiej spełniający oczekiwania turystów i na turystów były nakierowane, to ich uczestnicy musieli zadowolić się rozmowami we własnym towarzystwie. W ten sposób Grecka Panorama  dołączyła do listy typowych, branżowych targów, w których spotykają się przedstawiciele firm po to, żeby sobie porozmawiać i, ewentualnie, nawiązać lub rozminąć współpracę.

Tymczasem, plany były zupełnie inne. Targów branżowych jest wystarczająco dużo. W Europie (najważniejsze to berlińskie i londyńskie) i w Polsce. Zresztą,  najwięksi touroperatorzy, od paru lat, coraz częściej je ignorują – zwłaszcza te w Polsce – przyjmując, słusznie, że organizacja stoiska jest czystym kosztem, w żaden sposób nie przekładającym się na wzrost przychodów. Wystawiać się mogą, i powinny, firmy z turystyki przyjazdowej. Parę tygodni wcześniej odbyły się tradycyjne targi w Warszawie. Na próżno było szukać tam stoisk Itaki, TUI, czy Rainbowa. W ogóle nie było także reprezentantów Grecji. Skoncentrowali swe plany i wysiłki na Grecką Panoramę.

W Grecji

Grecka PanoramaGrecka Panorama zorganizowana została na warszawskim Torwarze. Zebrali się tam wszyscy najwięksi touroperatorzy, często w całkiem pokaźnych, liczebnie, składach. Przybyły zarządy firm, ze swymi prezesami… Zjechali się szefowie greckich biur podróży i hoteli, pełni nadziei, że Polska pozwoli im uratować swe finanse, zagrożone sytuacją polityczną i gospodarczą w Europie. Stały, wydający się nie mieć końca, spadek kursu rubla, sprawia, że wyjazdy do Grecji (i nie tylko tam) są dla Rosjan coraz droższe. W ciągu roku ich cena podwoiła się. A Rosja to główny importer usług turystycznych w Grecji. Jej udział w rynku jest dominujący. Grecy obawiają się, że ograniczenia finansowe i formalne (wizy, wobec dość napiętej sytuacji międzynarodowej związanej z migracją ludzi, nie mogą być wydawane automatycznie) zmuszą Rosjan ro rezygnacji z wakacji w Grecji. A nawet niewielki, procentowo, ubytek oznaczać by mógł duże straty dla Greków. Dlatego szukają innych chętnych. Nikt, wprawdzie nie spodziewa się, że Polacy uzupełnią rosyjskie ubytki, ale Grecy robią co mogą. Liczą także trochę na Niemców, chociaż nie przepadają za panią Merkel… Mimo kłopotów z gospodarką, z Unią,  „Grexitem”, rok 2015 był dla turystyki greckiej bardzo udany i Grecy chcieliby, żeby tak już zostało.

W e-mailach

Na Torwarze w Warszawie miało być dużo ludzi. I było. Tyle tylko, że wszyscy z branży… Touroperatorzy przygotowali specjalne promocje, reklamując zniżki nawet do 45% (wiemy, że to niemożliwe, ale trzeba wierzyć, że jakiś rabat jednak był). Wszyscy ci, którzy pojawili się na targach mogli z takich okazji skorzystać. O ich istnieniu dowiadywali się z e-maili. Biura podróży rozsyłały zaproszenia do swych klientów. I to był jedyny sposób w jaki reklamowano targi. Mailing, bardzo często, traktowany jest jak spam i takie zaproszenia nie są wnikliwie czytane. Organizatorom wydawało się chyba, że to w zupełności wystarczy. Przecież, gdyby przyszli ci szczęśliwi wybrańcy, których wyróżniła swymi zaproszeniami sama tylko Itaka, to odwiedzających byłoby 20 tysięcy (o takiej liczbie wysłanych zaproszeń mówi Itaka), a przecież były jeszcze inne firmy.

Nic z tego. Co gorsza, mailing mógł nawet niektórych zniechęcić do odwiedzenia targów. Na przykład biuro Rainbow wysłało maile, z których wynika, że warunkiem bezpłatnego wejścia na imprezę jest wydrukowanie i wzięcie ze sobą zaproszenia. W mailach zawarto sugestię, że za wstęp na targi trzeba zapłacić. Jeśli ktoś odebrał maila w telefonie lub nie chciało mu się włączać drukarki, to zapewne zrezygnował z pójścia na Torwar.

W etyce

Osobnym zagadnieniem, o charakterze etycznym, jest oferowanie rabatów tylko dla części klientów i tylko przez jeden kanał dystrybucyjny. Przecież mieszkaniec Krakowa, czy Poznania, gdyby jakimś cudem dowiedział się o targach i zechciał skorzystać z promocji, nie miałby na nią szans. Wyprawa do Warszawy nie zwróciłaby się. Chyba, że serio traktować hasło o 45% zniżki – ale tak bardzo łatwowiernych to nie ma.

Touroperatorzy bardzo często podkreślają, że niezależnie od miejsca zakupu, klient zawsze płaci tyle samo. Jest to słuszna zasada, wymagana przez elementarne reguły fair-play wobec agentów, którzy przecież odgrywają kluczową rolę w systemie finansowania firm touroperatorskich. Obietnica, np. 10% rabatu, dla gości targów, nie wymaga żadnego wysiłku ze strony touroperatora. Wystarczy, że odda to, co zwykle płaci agentowi. Touroperatorzy, w trosce o swój dobrze pojmowany interes, przykładają ogromną wagę do utrzymywania wszędzie tych samych cen, zwalczając wszelkie próby udzielania zniżek przez agentów, rezygnujących z części własnej prowizji. Dopuszczenie do walki cenowej, wewnątrz własnej sieci organizacyjnej, byłoby całkiem bezsensowne. Jednak tym razem postąpiono inaczej. Na tle swych konkurentów, dobrze wypadł główny polski organizator wyjazdów – firma Itaka, która ogłosiła, że w dniach targów, rabaty obowiązują wszędzie, w całej Polsce i nie trzeba jechać na Torwar.

Na szczęście,  problemy rozwiązały się same. O Greckiej Panoramie prawie nikt nie wiedział…

W rocznicę

W rezultacie impreza przemieniła się w to, czego ostatnio najwięksi touroperatorzy unikają – w typowe targi branżowe. Przedstawiciele firm mogli ze sobą porozmawiać, wymienić doświadczenia i opinie, a czasami także doprowadzić do jakiś ustaleń handlowych.

Wszyscy podkreślali, że Grecka Panorama to impreza ze wszech miar udana, a jedyną słabością był brak klientów… W kolejnych latach ma być lepiej. W zamyśle organizatorów z frekwencją, i w tym roku, nie powinno było być źle. Starannie wybrali termin, który wydawał im się zręcznie pomyślanym. Dość blisko Świąt, ale nie za bardzo, początek zimy, brak imprez konkurencyjnych. Okazało się, że to nie wystarcza. Z zerową reklamą trudno dotrzeć do tłumów turystów.

Targi przeprowadzono 12 i 13 grudnia. W dniach, w których w Warszawie odbywały się akurat dwie manifestacje polityczne. Rozumiemy, że w przekonaniu decydentów branży, turyści nie mają żadnych zainteresowań, nie mają poglądów politycznych, nie mówiąc już o pasjach, mają zerową wiedzę historyczną i z niczym ważnym nie kojarzy im się dzień 13 grudnia, a jedyne o czym myślą to pójście na udane zakupy. W obydwu demonstracjach wziąć mogło udział nawet 100 tysięcy ludzi. Organizatorzy targów musieli być jednak pewni, że nikt z nich i tak by nie pojechał na wakacje.

A może to właśnie organizatorzy nie za bardzo wiedzieli cóż takiego niezwykłego zdarzyło się 13 grudnia 1981 roku?

 

 

 

 

 

16 grudnia 2015

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ


Nie ma komentarza.


Wpisz swoje imię lub nick



- format: http://nazwastrony.pl









Krzysiek 18-12-2015 09:44
W punkt. Może widzowie przeszkadzaliby tylko organizatorom targów. Skoro wstęp był bezpłatny, a opłaty za stosika już opłacone to po co potem sprzątać po tłumie odwiedzających ?