Booking.com
Lotnisko w Radomiu przejmie pasażerów z Warszawy

Lotnisko Chopina

Port lotniczy Chopina na warszawskim Okęciu obsłużył w zeszłym roku 15.7 mln pasażerów. Choć jest to powód do radości z osiąganych biznesowych sukcesów, to jednak coraz bardziej realnym staje się zagrożenie dotarcia do granicy przepustowości. Planowana jest budowa centralnego portu, ale powstanie on dopiero za dziesięć lat. Do tego czasu lotnisko na Okęciu z całą pewnością nie będzie w stanie utrzymać swej roli jedynego w stolicy portu, mimo podejmowanych prac modernizacyjnych.

Port lotniczy w Radomiu

Ryanair na lotnisku w Modlinie

Pomysł uruchomienia lotniska uzupełniającego pojawił się już parę lat temu. Rolę taką przypisano portowi w Modlinie, a ściślej mówiąc w Nowym Dowrze Mazowieckim, mieście położonym niespełna 40 km od centrum Warszawy. Miał przejąć cały lub prawie cały ruch samolotów linii budżetowych i czarterowych. W 2012 roku wszystko się zaczęło. Dwie linie lotnicze: Wizzair i Ryanair przeniosły swe operacje do Modlina. Po upływie kilku miesięcy okazało się, że płyta lotniska wykonana została wadliwie, nawierzchnia zaczęła pękać i lotnisko zamknięto. Pół roku później, w czerwcu 2013, po dokonaniu napraw, port ponownie otwarto. Ryanair wrócił. Wizzair zdecydował pozostać na Okęciu.

Dziś lotnisko w Modlinie obsługuje wyłącznie Ryanaira. Jest to jedyna linia lotnicza, której samoloty tam lądują. Pojawiły się sugestie i zarzuty, że Ryanair jest szczególnie preferowany przez zarząd portu. Na początku roku 2018, PLL LOT zwrócił się do UOKiK-u z pismem, w którym wytyka uprzywilejowanie irlandzkiego przewoźnika, działającego na warunkach sprzecznych z prawem lotniczym. Umowa, którą Ryanair zawarł z portem lotniczym w Modlinie jest objęta tajemnicą. Nie jest dostępna nawet dla rady nadzorczej i właścicieli lotniska! Władze LOT-u twierdzą, że Ryanair płaci za każdego pasażera śmiesznie niską kwotę 6 zł, a dodatkowo, w przypadku przekroczenia liczby 3 milionów osób, ma zagwarantowaną obniżkę do 5 zł. Trzy miliony jest to liczba graniczna, odpowiadająca progowi przepustowości portu, co praktycznie wyklucza wprowadzenie do Modlina jakiegokolwiek konkurenta Ryanaira, zajmującego tam pozycję monopolisty. Gdyby, mimo wszystko, znalazł się chętny, musiałby płacić nie sześć, tylko 40 zł od każdego pasażera. Uprzywilejowanie Ryanaira sprawia, że port w Modlinie nieprzerwanie ponosi straty. Od 2013 roku do początku czwartego kwartału 2018 sięgnęły one niemal 124 milionów złotych. W tym okresie lotnisko otrzymało datacje w wysokości 95 mln zł, co w praktyce oznacza, że podatnicy zrzucają się na podniesienie, i tak wysokich, zysków irlandzkiej linii lotniczej. Umowa obowiązywać ma do 2023 roku, co zamyka temat wykorzystania Modlina jako lotniska mającego przejąć znaczącą część ruchu z Okęcia.

Prezes Neckermanna

Problemu tego nie dostrzega internetowa rp.pl, która zamieściła bezkrytyczny wywiad z byłym prezesem niemieckiego touroperatora, działającego w Polsce, Neckermann Polska, Krzysztofem Piątkiem. W tytule wybrzmiewa zdanie: „poroniony pomysł z lotniskiem w Radomiu”. Piątek zarzuca pomysłodawcom motywacje polityczne, samemu nie ukrywając własnych sympatii, które najwyraźniej nie są bliskie obecnym władzom… Jednak o ile trudno dziwić się politykom, że uwzględniają polityczny wymiar własnych decyzji, to prezes (nawet odchodzący) firmy turystycznej powinien trzymać się od tych tematów jak najdalej. Wszak nie wszyscy turyści mają jednakowe poglądy polityczne i niekoniecznie muszą podzielać opinie prezesa.

W dalszej części wywiadu Piątek informuje o ogromnych wzrostach w sprzedaży imprez turystycznych, które mają sięgać 30%! Czy to oznacza, że w 2018 roku z biurami podróży poleci 2.6 mln turystów? Bardzo wątpliwe. Piątek nie traci okazji, żeby zareklamować wycieczki majowego weekendu, zachwycając się sprzedażą: „z trudem można byłoby teraz znaleźć pojedyncze miejsca. Wszystko sprzedane”. Trudno powiedzieć co miał na myśli. Co jest tym „wszystkim”. Oferty nadal są dostępne. Polecieć można, w zasadzie, wszędzie. Także z Neckermannem…

(„Wycieczki na majowy weekend”)

Na lotnisko w Radomiu

Radom to faktycznie gorsze rozwiązanie dla podróżnych niż Modlin. Oczywiście dla tych, którzy mieszkają w Warszawie lub na północ od niej. Z pewnością innego zdania są mieszkańcy Radomia lub Kielc… Odległość z Warszawy prawie trzykrotnie większa. Do lotniska w Radomiu jechać trzeba 100 km. Na szczęście obydwa miasta łączy droga szybkiego ruchu i już dziś pokonać ją można w czasie nieco dłuższym niż godzina (pod warunkiem nieutknięcia w korku w samej Warszawie). Niedługo sytuacja bardziej się poprawi, gdy do użytku oddana zostanie obwodnica Radomia. Wybór Modlina byłby zapewne lepszy (nie dla wszystkich), ale przeszkody są na tyle poważne, że lotnisko to nie może wchodzić w grę.

Wbrew insynuacjom Piątka, nie jest tak, że politykom chodzi o zrobienie na złość PSL-owi, rządzącemu na Mazowszu. Nie jest to tylko „czysta polityka, zupełnie bez sensu”. Nieprawdą jest też, że Radom to lotnisko aeroklubu. W rzeczywistości to lotnisko wojskowe, z wystarczająco długim, dwukilometrowym pasem startowym. Jeśli chodzi o rolę polityki, to przypomnieć warto, że port w Radomiu ożywiony został dla lotnictwa cywilnego w okresie rządów poprzedniej koalicji. Wtedy zbudowano drogi dojazdowe i pojawiły się pierwsze loty pasażerskie (Alfa Star, której siedziba była w Radomiu, próbowała nawet lotów czarterowych). W owym czasie żartowano, że Ewa Kopacz pozazdrościła swemu poprzednikowi, Donaldowi Tuskowi jego cotygodniowych lotów do domu w Gdańsku i zdecydowała o uruchomieniu portu w Radomiu, skąd miałaby blisko do leżącego opodal jej rodzinnego Szydłowca. Oczywiście, były to tylko żarty.

Na lotnisko w Modlinie

Z Warszawy do Modlina jest zdecydowanie bliżej niż do Radomia, co jednak nie oznacza, że jest blisko. Dojazd trudno uznać za komfortowy. Linia kolejowa i stacja w pobliżu portu lotniczego pozostają nadal na etapie planowania. Z pociągu wysiąść trzeba w Modlinie i przesiąść się do autobusu, co w przypadku dużych bagaży, wózków z dziećmi, nie jest rozwiązaniem wygodnym. Z centrum Warszawy dojechać można bezpośrednio autobusem. Ceny biletów zaczynają się od 9 zł. Ale tylko szczęśliwcy mają szanse je kupić. Takich biletów jest bardzo mało. Realny koszt to 33 zł w jedną stronę od osoby. Jeśli jedzie się we trójkę do rozważenia jest skorzystanie z taksówki, która zależnie od korporacji, kosztować może 100-140 zł. Jazda własnym samochodem to wydatek na parking 170 zł przy wyjeździe na tydzień (przy dwóch tygodniach to 310 zł).

Lotnisko w Radomiu jest jeszcze dalej i konieczność tak długiego przejazdu na pewno nie będzie przyjęta z radością przez mieszkańców Warszawy. Szczególnie boleśnie odczują to ci, którzy dotąd korzystają z lotniska Chopina. Ale przyzwyczajeni do podróży Ryanairem, którzy wybiorą się w podróż konkurencyjnym Wizzairem lub samolotem czarterowym, zmianę zaakceptują łatwiej.

 

Jarosław Mojzych

9 kwietnia 2018

 

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ















Zamknij X
REKLAMA