Booking.com
Trzymane w niewoli orki nie podobają się turystom. Thomas Cook zrywa umowę z SeaWorld

Atak

W 2010 roku w morskim parku rozrywki w Orlando na Florydzie, orka nazwana Tilikum w trakcie pokazów, na oczach widzów zabiła swoja trenerkę, 41-letnią Dawn Brancheau. Historia szokująca, orki uważane są za jedne z najbardziej inteligentnych ssaków i choć po angielsku nazywane są także killer whales (czyli wieloryby-zabójcy) to nie słyną ze szczególnej agresji, a ataki na ludzi nie zdarzają się. W każdym razie nie w otwartych akwenach, bo w parkach bywa różnie. Śmierć trenerki, nagłośnioną dzięki nakręconemu w 2013 przez Netflixa filmowi „Blackfish”, uznano za kolejny dowód niedopuszczalności trzymania orek w niewoli, gdzie po prostu tracą zmysły.

Orki

SeaWorld rezygnuje z orek

SeaWorld to amerykańska sieć morskich parków rozrywki, w której orki odgrywają kluczową rolę. Dziesiątki tysięcy widzów odwiedza parki głównie dla przyjemności oglądania sympatycznych i mądrych zwierząt, chętnie – jak się wydaje – współpracujących z ludźmi. Jednak presja środowisk zajmujących się ochroną zwierząt, dowodzących niehumanitarności przetrzymywania orek w niewoli, zmusiła zarząd SeaWorld to złożenia deklaracji o zakończeniu ich hodowania. A ściśle mówiąc: niedopuszczeniu do dalszego rozmnażania. Cały proces wycofywania się z prezentowania popisów orek w parkach potrwa jednak jeszcze sporo lat. Obecnie w parkach SeaWorld jest 29 orek, z czego połowa ma mniej niż 15 lat, a jedna z nich już jest w ciąży. Według oficjalnych raportów sieci, średnia życia tych zwierząt wynosi 47 lat, czyli mniej więcej tyle ile osiągają osobniki żyjące na wolności. Organizacje ekologiczne nie bardzo w to wierzą, twierdząc, że w rzeczywistości orki w parkach dożywają najwyżej 20 lat. Jeśli mają rację, to już za kilka lat w SeaWorld orek nie będzie. Jeśli prawdę powiada zarząd sieci, to jeszcze przez 20-30 lat niektóre orki służyć będą rozrywce. O wypuszczeniu orek na wolność oczywiście nie może być mowy, nie miałyby żadnych szans na przetrwanie.

Orka Tilikum miała 33 lata, ale nie urodziła się w niewoli. Złapano ją w oceanie w wieku 9 lat. Historia jej życia była burzliwa. Pokazana w filmie „Blackfish” trenerka to nie jedyna jej ofiarą. Wprawdzie nie jest to w pełni udokumentowane, ale są podejrzenia, że wcześniej miała swój udział w śmiertelnym wypadku trenera w parku w Kanadzie, a także jednego z widzów w Orlando.

Tilikum nie była wyjątkiem. Dwa miesiące przed tym jak wciągnęła pod wodę Dawn Brancheau w basenie w Orlando, inna orka zabiła trenera w Hiszpanii. Według raportów SeaWorld w latach 1988-2009 doszło do 12 przypadków ranienia trenerów przez orki. Takie statystyki są źródłem podnoszonych pytań na ile ograniczenie wolności wpływa na zmiany w psychice orek i powoduje wzrost ich agresywności. Przedstawiciele parków bronią się utrzymując, że nie ma żadnych dowodów na występowanie takich zależności. Film Netflixa określają mianem manipulacji. Trenerka poniosła śmierć w wyniku wypadku. Zdarzają się one w różnych okolicznościach, a przy pracy ze zwierzętami są trudne do uniknięcia. Pomysł, żeby orka „postanowiła” zabić trenerkę jest absurdalny.

Z jednej strony morskie parki rozrywki tłumnie są odwiedzane przez turystów. Choć bilety wstępu nie należą do najtańszych, gromady ludzi, całymi rodzinami spędzają w nich miło czas. Miejsca wokół basenów, w których orki skaczą przez koła, pływają z trenerami i wyczyniają różne sztuki, wypełnione są po brzegi. Z drugiej strony, turyści zapytani przez ankieterów o to czy są zwolennikami trzymania orek w parkach, odpowiadają stanowczo: nie!

Thomas Cook rezygnuje z SeaWorld

Brytyjskie biuro podróży Thomas Cook, znane u nas pod marką Neckermann, przeprowadziło badania wśród swoich klientów i wyszło z nich, że dla 90% ważne jest, aby biuro podróży, z którego korzystają, wykazywało troskę o jakość życia zwierząt. Jednocześnie firma przeprowadziła audyt 49 parków ze zwierzętami, sprawdzając czy trzymane są one w nich zgodnie ze standardami ustanowionymi przez ABTA, czyli organizację brytyjskich agentów turystycznych (Association of British Travel Agent). Jak widać, w Wielkiej Brytanii zrzeszenia biur podróży stawiają sobie o wiele szersze - niż tylko branżowe - cele… Po audycie Thomas Cook zaprzestał sprzedaży biletów do 29 parków.

Po „długim namyśle, z ciężkim sercem” zarząd Thomasa Cooka podjął także decyzję o zakończeniu współpracy z firmą SeaWorld. Choć decyzja nie była łatwa, to jednak prowadzone przez półtora roku analizy, dyskusje z fachowcami, przedstawiane przez nich dowody, a przede wszystkim opinia własnych klientów przekonały prezesa Thomasa Cooka, który uznał, że nie może tego wszystkiego lekceważyć i zdecydował o zerwaniu współpracy. Jednak nie od razu, pozostawił roczny okres przejściowy. Dopiero w przyszłym sezonie letnim nie będzie już można kupić w Thomas Cook biletów do parków, w których trzymane są orki w niewoli. Dotyczy to dwóch miejsc: SeaWorld na Florydzie i Loro Parque na Teneryfie.

Nie wiadomo w jaki sposób decyzja Thomasa Cooka wpłynie na dochody sieci parków morskich. Po emisji filmu „Blackfish” wyraźnie spadły, a akcje SeaWorld straciły na wartości. Ale to było dawno, pięć lat temu. Działania Thomasa Cooka mają o wiele mniejszą siłę oddziaływania i dostrzegalne mogą być tylko w Wielkiej Brytanii. Jednak parki wodne odwiedzają miliony Brytyjczyków. Czy rezygnacja ze sprzedaży biletów przez jedno biuro podróży (choć duże) może wpłynąć na ich zachowania? Mało prawdopodobne, choć sygnał ostrzegawczy do parków wodnych został wysłany.

 

31 lipca 2018

 

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ















Zamknij X
REKLAMA