Booking.com
Upadek biura agencyjnego

Upadek agenta

Upadło biuro podróży Karian Travel! I chociaż ogromnej większości z nas nazwa ta nic nie mówi, to na turystycznych forach i portalach internetowych, zawrzało. Padają mocne zarzuty: oszustwo, kradzież. Głos zabrał także wiceszef organizacji o nazwie Ogólnopolskie  Stowarzyszenie Agentów Turystycznych, mającej ambicje zostania reprezentantem agentów, a zrzeszającej aktualnie ok. 5% biur sprzedających wycieczki – Marek Kamieński, podkreślając, że nigdy w swojej długiej, 30-to letniej, karierze nie spotkał się z czymś podobnym.

Rzeczywiście sprawa jest bulwersująca, a jej słaby zasięg medialny powodowany jest stosunkowo niewielką liczbą poszkodowanych, których jest kilkudziesięciu. Ale czy naprawdę sprawa ma charakter bezprecedensowy? Na pewno nie. Biura agencyjne miewają tak samo problemy finansowe jak touroperatorzy (tylko z reguły o wiele mniejsze) i jak firmy z innych branż. Pośrednictwo w sprzedaży wycieczek turystycznych to nie żadna oaza spokoju i bezpieczeństwa, biura często kończą działalność czy to przez ciche zamknięcie, czy poprzez trochę głośniejszą upadłość. W większości nie są to spółki handlowe i ich likwidacja musi być prowadzona z dużą ostrożnością tak, aby właściciele, prowadzący je, zazwyczaj, na podstawie wpisu o działalności gospodarczej, nie ponieśli strat na majątku osobistym.

Upadki agentówTo co wyróżnia przypadek Karian Travel  spośród innych, mu podobnych, to przypisywane właścicielowi firmy zachowania, w swej intencji mające doprowadzić do oszukania klientów. Według stawianych publicznie - chociaż, jak na razie, bez podstaw prawnych (prokuratura przesłuchała byłą właścicielkę biura w charakterze świadka, a nie podejrzanego) – zarzutów, pobierano od klientów wpłaty za zakupione usługi, bez zamiaru ich zrealizowania. Gdyby to się potwierdziło, mielibyśmy do czynienia ze zwykłym, podejmowanym z pełną świadomością, oszustwem.

Firma Karian Travel została wpisana do KRS-u 14 stycznia 2013 roku, jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ale do października funkcjonowała pod inną nazwą – Targówek Travel. Do momentu zmiany nazwy, udziały w wysokości 5500 zł należały w całości do Izabeli Legat, po czym zostały przeniesione na Radosława Legata, a prezesem zarządu został Krzysztof Kurek. Pani Izabela zaczęła pełnić rolę sprzedawcy.

Jak się okazuje, w swojej profesji była na tyle dobra, że udało jej się zbudować grupę lojalnych klientów, którzy zaczęli polecać jej usługi swoim znajomym. Obraz taki rysuje się na podstawie obecnie składanych skarg, pełnych opisów dramatycznych okoliczności, w których klienci ufali tak dobremu i sprawdzonemu agentowi, gdy tymczasem, on nie miał zamiaru realizować podjętych przez siebie zobowiązań. Według relacji poszkodowanych klientów, umowy drukowane z systemów rezerwacyjnych, były ręcznie zmieniane. Długopisem wprowadzano nowe, niższe ceny, pobierano wpłaty, po czym nie potwierdzano rezerwacji u organizatora. W rezultacie, czasami o istnieniu chętnych do wyjazdu dowiadywał się on w chwili, gdy zgłaszali się, ze spreparowaną umową, na lotnisku.  Ofiarą nieuczciwego działania agenta, paść zatem mieli nie tylko klienci, ale także touroperatorzy.

Odpowiedzialność touroperatorów

Wykorzystani w ten sposób organizatorzy wyjazdów bronią się, że nie mając pojęcia o tych niby-rezerwacjach, nie mogą za nie odpowiadać. Sprawa nie jest tak oczywista i wymaga rozstrzygnięcia prawnego.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, agent, działający w imieniu i na rzecz organizatora, nie odpowiada za realizację imprezy. Podpisując umowę z klientem, biuro agencyjne wykonuje czynność w jego imieniu i nie jest sprawą klienta co dalej z nią się stanie. Klienta w ogóle nie interesuje, czy agent zamierza przesłać pieniądze organizatorowi, czy nie. Jeśli tego nie uczyni, to już rzeczą i interesem organizatora jest skuteczna windykacja.

W przypadku Karian Travel, często podnoszona jest kwestia ręcznych zmian w umowie, wprowadzanych przez agenta, do których nie ma on prawa. Rzecz jednak w tym, że zakaz poprawek nie musi być znany klientom. Jeśli nie ma informacji o tym w umowie (a najczęściej nie ma), to osoba kupująca wycieczkę ma podstawy zakładać, że sprzedający wprowadza korekty w imieniu organizatora.

Z pierwszych wypowiedzi przedstawicieli touroperatorów wynika, że generalnie, zamierzają zrealizować te wyjazdy, które zarezerwowane były prawidłowo, nawet wtedy, gdy nie otrzymali zapłaty od agenta (co nie jest niczym nadzwyczajnym, bo obowiązek taki wynika wprost z ustawy), natomiast nie czują się odpowiedzialni za te, na które podpisano umowy z poważnymi uchybieniami formalnymi.

Dość dobrze charakteryzującą poglądy organizatorów jest wypowiedź wiceprezesa Rainbow Tours, Remigiusza Talarka, który dla internetowej Rzeczpospolitej powiedział: „Te dokumenty są sfałszowane. Pani Legat posłużyła się naszym logotypem do wyciągania od ludzi pieniędzy, ale my nie mamy z tym nic wspólnego. Nie możemy za to odpowiadać. To tak jakby sprzedała komuś drogiego mercedesa za pół ceny, bez wiedzy dilera tej marki. Klient nie może oczekiwać, że diler wyda mu teraz samochód”. Przykład z Mercedesem wydaje się jednak chybiony i jest nieprzekonywujący, a nawet trochę bardziej podkreśla zasadność ewentualnych roszczeń klientów w stosunku do organizatorów.

Nie jest wcale oczywiste, że organizator całkowicie jest wolny od odpowiedzialności, gdy agent nie realizuje postanowień wzajemnie ich wiążącej umowy. W końcu, w pewnym zakresie, dał pełnomocnictwo do podejmowania działań w jego imieniu, a klient nie powinien ponosić odpowiedzialności za nietrafną weryfikacją partnerów handlowych touroperatora. Zapewne, każdy z przypadków będzie musiał być rozpatrzony indywidualnie, bo pojawia się pytanie o istniejącą granicę. Kiedy uznać, ze umowa jest nieważna: czy gdy pojawił się jakikolwiek dopisek długopisem, o obniżeniu ceny, choćby minimalnie, czy dopiero wtedy, gdy umowa została całkowicie sfałszowana, zmyślona, a touroperator nie miał pojęcia o istnieniu klientów.

Inną sprawą jest swego rodzaju naiwność niektórych osób, które stając się klientami, wierzą w istnienie „super okazji”, dzięki którym można coś kupić za niewiarygodnie niską cenę. Według relacji Remigiusza Talarka, jeden z klientów miał kupić wycieczkę na Kubę dla czterech osób za 4000 zł. Aż trudno uwierzyć, żeby mogła to być prawda.

Kłopoty agentów

Całe to wydarzenie obiło się szerokim echem w branży turystycznej. Co, o tyle nie zaskakuje, że od dłuższego już czasu toczy się „podziemna walka” pomiędzy częścią touroperatorów, a częścią agentów, której podłożem jest zarysowująca się tendencja do przenoszenia w coraz większym stopniu, sprzedaży do biur własnych organizatorów i na ich strony internetowe. Agenci obawiają się, że przypadek Karian Travel będzie dobrym pretekstem do eskalacji tej „wojny”, że touroperatorzy dostali dobry argument przekonywujący o słuszności wybranej drogi. Przecież za, przynajmniej część, klientów Karian Travel będą musieli zapłacić z własnej kieszeni. Co gorsza, w przypadku tego biura agencyjnego, uszczerbek ponieśli także klienci. Teraz łatwiej będzie ich przekonać do dokonywania zakupów bezpośrednio u touroperatora (w biurach własnych lub internecie), podkreślając zagrożenia związane z innym wyborem. Klienci kupujący w biurze agencyjnym mogą obawiać się już nie tylko upadku organizatora ale także agenta.

Nadzwyczaj duże zainteresowanie tą, w sumie, drobną sprawą pokazuje, że część agentów obawia się realizacji takiego scenariusza. Chociaż nie wiadomo, czy rzeczywiście touroperatorzy będą mogli zdarzenie to wykorzystać (oczywiście ci, którzy tego chcą – najbardziej „wojownicze” jest TUI Polska), bo jednak medialny zasięg jest prawie żaden (nie licząc portali i forów branżowych).

Sprawa jednak nie jest niczym niespotykanym. Agencje pośredniczące w sprzedaży imprez turystycznych zamykane są wcale nierzadko. Nieprzekazywanie touroperatorom pieniędzy otrzymanych od klientów (czyli zwykła kradzież) jest sposobem na poprawienie własnego budżetu, stosowanym niejednokrotnie. Zwykle jednak są to niewysokie kwoty (chociaż wcale nie drobne), a agenci uciekający się do tych niecnych metod, nie należą do czołówki biur podróży w Polsce. Kilka przykładów biur, których szefowie przywłaszczyli sobie wpłaty za imprezy: Delfin Tour z Poznania, Sun Africa z Białegostoku, OrangeTravel.pl z Poznania, Staltur ze Stalowej Woli, EMTravel z Jastrzębia Zdroju, AT Migacz Travel ze Szczecina. Mimo wyroków sądowych i podejmowanych czynności komorniczych, pieniędzy zazwyczaj odzyskać się nie udaje, Małe biura, o niewielkiej liczbie klientów, prowadzone są zazwyczaj przez osoby, dysponujące zerowym majątkiem, czego konstatacja jest przyczyną wstrzymania prac komorników.

Problemy finansowe nie omijają także dużych biur agencyjnych, a nawet takich, które skupiają w jednej organizacji wiele podmiotów, zwanych multi-agentami. Z rynku zniknęły takie firmy jak Multita, Origami, czy OstatnieMiejsca. Touroperatorzy broniąc się przed problemami, wymyślają różne zabezpieczenia – żądają od agentów weksli, zakazują przyjmowania wpłat od klientów (bezpośrednie przelewy bankowe na konto touroperatora).

Bardzo duża liczba firm zajmujących się sprzedażą agencyjną, na dość jednak płytkim naszym rynku, sprawia, że walka konkurencyjna musi być bardzo zażarta. Wobec blisko 4000 biur sprzedających wycieczki zagraniczne, półtora miliona wyjeżdżających w celach turystycznych Polaków (samolotami) jest liczbą małą, niewystarczającą na pokrycie kosztów działalności wszystkich biur. Ratując się przed zamknięciem, właściciele firm podejmują różne środki zaradcze. Rozszerzają sprzedaż o inne usługi (ubezpieczeniowe, finansowe) i towary (prowadząc w tym samym miejscu sklep z jakimiś przedmiotami), a niektórzy starają się wchodzić w działalność touroperatorską, organizując pojedyncze wyjazdy na zlecenie klientów (jest to coraz trudniejsze, z powodu polityki państwa, konsekwentnie dążącego do ukrócenia tych praktyk, poprzez rozbudowywanie barier finansowych). Nie brakuje agentów przyznających się do tego, że jedyną porą roku, w której dysponują płynnością, jest lato. W pozostałym okresie muszą żyć na debecie. Są tacy, którzy, o ile to możliwe (coraz częściej nie jest), starają się opóźniać przekazywanie wpłat touroperatorom, uzyskując w ten sposób darmowy kredyt. Zdarzyć się może, że późniejsze przychody są mniejsze od oczekiwanych i wtedy biuro kończy działalność. Dobrze, jeśli nikomu nie jest nic winne. Zwykle jest, ale wtedy właściciele pokrywają zobowiązania z własnych środków, chcąc uniknąć problemów i wyjść z honorem. Ale nie wszyscy…

Duże firmy touroperatorskie, mogące sobie pozwolić na stawianie twardych warunków agentom, często przyjmują pełne wpłaty za imprezy bezpośrednio od klientów (przelew na konto) i po upływie pewnego czasu, przesyłają biurom agencyjnym prowizję za sprzedaż. Ważne jest, ile trwa ten „pewien czas”. Zdarza się, że agenci na należne im pieniądze muszą czekać na tyle długo, że zagraża to utratą płynności. Sama wysokość prowizji też, nierzadko wzbudzać może zdziwienie. Stosowane są różnorakie sztuczki, prowadzące do obniżenia faktycznie wypłacanej prowizji, opierające się na zaniżaniu kwoty bazowej, służącej do jej wyliczania. Sytuacja taka dodatkowo utrudnia życie agentom, które i tak, na ogół (chociaż zdarzają się wyjątki), nie jest usłane różami.

Bezpieczne rezerwacje

Przypadek Karian Travel, mimo że skromny w swoim wymiarze (czy w ogóle da się go porównać ze skutkami upadku np. Sky Clubu?) uwypuklił istniejące problemy wewnątrz branży turystyki wyjazdowej - napięcie pomiędzy agencjami turystycznymi, a organizatorami. Wydawać by się mogło, że wszyscy oni mają wspólne cele – sprzedaż miejsc w wycieczkach i zarabianie na tym. A jednak jego realizację widzą inaczej. Nie da się zaprzeczyć, że stan napięcia zainicjowany został przez organizatorów. Niektórzy z nich uznali, a część nawet głośno swym odkryciem zaczęła się chwalić, że efektywność ich przedsięwzięć wzrastać będzie w miarę pozbywania się współpracujących z nimi agentów. Czy tak jest naprawdę? Obecnie, w Polsce na pewno nie, chociaż tendencja jest dla wszystkich zauważalna. Internet odgrywa coraz większą rolę w rezerwacjach turystycznych i tego procesu zahamować się nie da. Prędzej czy później, agenci będą zmuszeni do zmiany swego profilu – staną się prawdziwymi doradcami podróży (niektórzy już dziś, z powodzeniem pełnią taką rolę).

Nie wiemy, czy pracownicy lub szefowie Karian Travel rzeczywiście popełnili wykroczenia lub przestępstwa. Dostępna jest relacja tylko jednej strony. Może wyglądało to inaczej. Ale nie to jest istotne. Ważniejszym jest podjęta próba stworzenia wrażenia, że klienci zagrożeni są nie tylko upadłością touroperatorów, że powinni z równą ostrożnością (a może nawet większą) podchodzić do zakupów w biurach agencyjnych, które także mogą okazać się źródłem kłopotów z powodu własnych bankructw. Otóż tak nie jest. Touroperatorzy upadając prawie zawsze czynią szkody klientom, natomiast upadki biur agencyjnych nie mają dla klientów żadnego znaczenia. Podpisana umowa jest zobowiązująca i touroperator musi zrealizować imprezę (o ile sam nie upadnie…).

Dlatego zagrożenie słabością finansową biur agencyjnych, realne dla nich samych, jest złudzeniem z punktu widzenia klientów. Pomijając przypadki oszustw szytych grubymi nićmi, kupując wycieczkę w biurze agencyjnym, możemy czuć się całkiem bezpiecznie.

 

Jan Ekmojski

3 lipca 2014

 

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ














Obserwator04-07-2014 11:58
Interesujące jest to, czy Rainbow lub inni toroperatorzy wykonają swoje ustawowe obowiązki wobec klientów. W wielu wypadkach nacisk w relacjach prasowych kładzie się na oszustwo agenta, skreślenia w umowie - ale nie wskazuje na to, że to nie zmienia sytuacji zobowiązania organizatora. Zapewne o tym już nikt nie napisze, nie jest już to medialnie interesujące.
Jacek Malarski 04-07-2014 12:04
Turoperatorzy utrzymują przedstawicieli handlowych d/s sieci agancyjnej. Wynagradzani są dobrze, nawet bardzo dobrze. Do nich należy podpisywanie umów z agentami i szacowanie ryzyka, jak również dostowywanie odpowiednich zabezpieczeń. Nie będźmy naiwni: to czy dana firma przeżyje widać po 2 wizytach w biurze. Dla dobra wszystkich to znaczy dotychczasowych agentów, turoperatorow i klientów należy ograniczyć możliwośc zakładania nowych biur agencyjnych. Wprowadzenie ewidencji agentów, opłaty za podpisanie umowy, kaucje na rzecz turoperatorów, kontrola bierzącej działaności. Otwarcie biura podróży nie może być interesem, który nic nie kosztuje, tzn bezinwestycyjnym. Ciągle w Polsce istnieje bardzo wiele biur agancyjnych na zasadzie "żona ma zajęcie, a na wczasy zniżkowe jeździny kilka razy do roku". Nie należy dawać umów agentom ubezpieczeniowym, agentom nieruchomości, agentom sieci kosmetycznych itp. Osobną sprawą jest masowem powstawanie "sieci agencyjnych" o czym wypowiem się innym razem
Mario12-04-2019 20:43
Witam Państwa

Nie jest tak, jak to Państwo opisaliście, po pięciu latach chciałbym aby w końcu ktoś opisał prawdę, jesteśmy na etapie gromadzenia dokumentów, niestety jeszcze to potrwa, niestety nie wiemy ile...

W skrócie sytuacja wygląda następująco:
firma Targówek Travel, której jestem założycielem padła ofiarą błędu urzędniczego, instytucja ZUS stwierdziła, że prowadzę dwie firmy a nie jedną i zajęli niesłusznie z kont Targówek Travel (która była spółką cywilną) oraz moich kont prywatnych kilkadziesiąt tysięcy złotych, za rzekome zaległe składki, czego efektem było zachwianie płynności finansowej spółki Targówek Travel.

Trafiliśmy po poradę do "kancelarii prawnej" Pani Małgorzaty Partyki znajdującej się na ulicy Szarej 14 lok. 38 w Warszawie, która okazała się oszustką i przeciwko której Prokuratura prowadzi postępowanie, bowiem zostało poszkodowanych tak jak my, kilka firm.

To pewne, że prokuratura postawi Partyce zarzuty a my wszyscy poszkodowani będziemy oczywiście oskarżycielami posiłkowymi, jest nas zbyt wielu, część firm przetrwała i wiem, że nikt Partyce nie odpuści.

Pani Partyka poradziła aby powołać spółkę z o.o. co miało w zamyśle ochronić nasz prywatny majątek przed błędami urzędniczymi, na stanowisko prezesa został powołany mój chrzestny, czyli najbliższa rodzina, Pan Kurek, który nie wiadomo dlaczego na okres około tygodnia udzielił Partyce pełnego pełnomocnictwa do działań w spółce Karian Travel.

Środki, które klienci w tym okresie wpłacali na konto Karian Travel znikły a osobą, która miała dostęp do konta była najprawdopodobniej Małgorzata Partyka, nie wierzę aby to zrobił Kurek ale mogę się mylić.

Grupa klientów, która miała lecieć z Itaką na wyspę Kos, nie poleciała, bowiem Itaka podniosła cenę z 2500 PLN/osobę do 4000 PLN/osobę, na około 2 miesiące przed wylotem, czego efektem był gniew klientów, który skupił się na nas co jest zrozumiałe.
Niezrozumiała dla nas jest forma gniewu i agresji, z którą się spotkaliśmy, Pani Iza która była wówczas w ciąży została dwa razy pobita na ulicy, moja starsza wówczas ośmioletnia córka raz była szarpana przez Pewnego Pana (danych nie podaję ze względu na RODO), który za ten czyn dostał dwa lata w zawieszeniu. Przez okres około 3 tygodni klienci Karian Travel koczowali pod drzwiami naszego mieszkania na Targówku, czego dowodem są interwencje policji, nierzadko kilka razy na dobę. Po dziś dzień jestem zaczepiany na ulicy za coś czego nie zrobiłem, bo czy moją winą jest fakt, że ZUS się pomylił?? Albo, że Itaka podniosła cenę? Gdyby nie błąd ZUS nigdy byśmy nie trafili do oszustki Partyki, gdyby nie działania Itaki nikt z naszych klientów nie zostałby poszkodowany. W międzyczasie przejechał się po nas walec medialny, czego efektem jest to, że kilkanaście lat naszej ciężkiej pracy poszło na marne a nasze życie zamieniło się w piekło.

Dziękuje Panu, Panie Henicz za to, jak prowadzone jest biuro podróży Itaka, za wyniszczającą politykę względem agentów. Dlaczego wymagaliście od nas terminowych rozliczeń a prowizji w ostatnim półroczu współpracy NIGDY nie płaciliście w terminie i NIGDY nie płaciliście całej należnej prowizji, żeby na koniec naszej współpracy zatrzymać u siebie należne nam pieniądze w kwocie około 80 tys. PLN

Najśmieszniejsze jest to, że miałem lecieć z córką z grupą na Kos, wpłaciłem 2000 PLN zaliczki, a nie było ani wyjazdu, ani zwrotu wpłaconej zaliczki.

Dziękuję ZUS za wszystko, teraz nie będziecie mieli składek z naszej firmy, za naszych pracowników, bo firmy nie ma, doprawdy bardzo zasadnie działacie...

Panie Kamieński, przez wiele lat uważałem Pana za rozsądnego człowieka, teraz tak nie uważam.

Partyka, będziesz siedziała za to co zrobiłaś z moim życiem, za sfałszowany akt notarialny i umowę pożyczki, której nie brałem, społeczeństwo nie chce takich oszustów jak ty obok siebie.

Dziękuję mediom, że się tak przejechaliście po naszej rodzinie, efekt był i nadal jest piorunujący.

Jeżeli redakcja wakacyjny czas jest skłonna drążyć temat, zapraszam na spotkanie, jeszcze naiwnie wierzę, że są uczciwi dziennikarze, chętnie okażę dokumenty z prokuratury, którymi dysponuję.

Dziękuję wszystkim stałym klientom, za uczciwe zeznania, Sąd ma teraz niezły orzech do zgryzienia no ale przecież ilość oszustów w więzieniach musi się zgadzać, skoro taki Komenda siedział kilkanaście lat niewinnie to Izę pewnie też zamkną ku uciesze gawiedzi a Partyka będzie dalej okradać ludzi i fałszować dokumenty. Oto Polska, nasz kraj piękny...

Zapraszam wszystkich poszkodowanych do składania zeznań w sądzie, dlaczego się nie stawiacie a jeśli się stawicie to nic nie pamiętacie?

Panie Knap, jak tam sprawa sfałszowanych weksli na kwotę 5000 PLN? Dostał już Pan jakąś grzywnę albo zawiasy?

Panie Fląt, kiedy oddasz 20 000 PLN, które nam zabrałeś strasząc że wyruchasz nas wszystkich?
Ty gej jesteś czy zwykła parówa?

Ja w Karian Travel zajmowałem się obsługą strony internetowej, z obsługi klienta wycofałem się w momencie kiedy trzeba było zamknąć Targówek Travel, od samego początku nie podobało mi się to co robi Partyka i okazało się, że miałem rację,....niestety za późno...

Przez 12 lat wykonywałem swoją pracę uczciwie i z pasją, zabrzmi to naiwnie ale nie robiłem tego głównie dla pieniędzy, ponieważ zawsze uważałem, że jeśli swoją pracę wykonuje się dobrze, to pieniądze same przyjdą i tak było, przez 12 lat pracowałem uczciwie i z pasją, czego dowodem jest mnóstwo wyróżnień, które otrzymałem, w tym m.in. od Itaki. A kasa też się zgadzała i nie było potrzeby aby kogoś oszukiwać.

Z perspektywy czasu żałuję, że nikogo nie okradłem, przynajmniej cierpiałbym za coś...straciłem przez to wszystko trwale zdrowie, kto z Was mi to odda?

Wkrótce uruchomię stronę, w której opublikuję dokumenty i nagrania dotyczące całej sprawy

nie mam już NIC do stracenia...