Booking.com
Wakacyjny Świat sprzedany!

Interes życia

Spółka Travel Network Solutions, działająca pod handlową marką Wakacyjny Świat, została sprzedana! Kupiły ją Wakacje.pl. Jeśli potwierdzi się informacja, podana przez portal rp.pl, że zapłacono za nią 6.4 miliona złotych to dla dotychczasowych właścicieli jest to prawdziwy interes życia. Chodzi o właścicieli mniejszościowych.

Sprzedaż Wakacyjny Świat

Kto wymyślił Wakacyjny Świat?

Głównym właścicielem była duża i bogata spółka Netmedia i dla niej kwota 6.4 mln, choć na pewno interesująca, nie ma znaczenia kluczowego. Co innego udziałowcy indywidualni. Jest ich czworo, z czego dwoje miało po 4.3% udziałów i dwoje po 13%. Ta druga dwójka to Jolanta Kołodziejczyk i Andrzej Studnicki, faktyczni twórcy projektu Wakacyjny Świat.

Andrzej StudnickiAndrzej Studnicki

Był rok 2010. Kryzys w turystyce (i nie tylko w niej) trwał w najlepsze. Znana, istniejąca od 90 lat firma Orbis Travel popadała w coraz większe tarapaty. W końcu, wraz z nadejściem jesieni, ogłoszono jej bankructwo. Ostatnim prezesem Orbis Travel był Andrzej Studnicki, który funkcję tę objął trzy lata wcześniej. Jednak niemal całe swoje życie zawodowe związał z Orbisem. W turystyce wyjazdowej pojawił się na początku XXI wieku, wcześniej pracował w przyjazdówce, przez pewien czas będąc przedstawicielem Orbisu w Brukseli. Trudno orzec w jakim stopniu przyczynił się do bankructwa znanej firmy. Chociaż nie ustrzegł się błędów, to jednak mało prawdopodobne jest, aby mógł uchronić Orbis przed upadkiem. I to nie tylko dlatego, że panował kryzys gospodarczy i biura podróży ponosiły straty. Upadek był konsekwencją niefortunnego układu właścicielskiego. Głównym właścicielem był Orbis S.A., firma zależna od francuskiej grupy hotelowej Accor, dla której działalność turystyczna była niczym kula u nogi. Nie dość, że przynosiła straty i wymagała nakładów finansowych przy dużym ryzyku biznesowym i nawet w okresie prosperity, potencjalne zyski znikały w skali hotelowego giganta, to w żaden sposób nie pasowała do wizerunku grupy hotelowej. Turystyka Accorowi w ogóle nie była potrzebna i chętnie chciał się jej pozbyć. Najlepiej sprzedając spółkę Orbis Travel. I tak też się stało. Nabywcą okazał się jednak fundusz inwestycyjny, który szybko uznał, że inwestowanie w biuro podróży jest dla niego nieopłacalne i po paru miesiącach zrezygnował z finansowania. Co równoznaczne było z ogłoszeniem bankructwa. Czy Studnicki mógł temu zapobiec? Wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, a nawet zupełnie niemożliwe.

Jolanta KołodziejczykJolanta Kołodziejczyk

Jolanta Kołodziejczyk również prawie cale swoje zawodowe życie związała z Orbisem. W połowie lat 90. pojawiła się w spółce PBP S.A., zależnej od Orbisu. Od początku pełniła rolę osoby odpowiedzialnej za przygotowanie oferty (było też tak po likwidacji PBP S.A. i włączeniu touroperatorstwa bezpośrednio do Orbis Travel). Dzięki swej bystrości, inteligencji i umiejętności pozyskiwania przychylności rozmówców, szybko zyskała opinię jednej z kluczowych postaci w firmie. Równie dobrze oceniali ją partnerzy biznesowi Orbisu. I to tak bardzo, że w końcu ją „skaperowali”, oferując objęcie funkcji prezesa w nowotworzonej w Polsce spółce powiązanej ze znanymi wtedy czeskimi liniami Fisher Air. Jej odejście z Orbisu było prawdziwym szokiem, zwłaszcza dla zarządu. Biuro podróży Fisher Polska przetrwało jednak tylko około dwóch lat i w 2007, Jolanta Kołodziejczyk powróciła do Orbis Travel, tym razem w roli szefowej marketingu.

Po upadku Orbis Travel we wrześniu 2010, Andrzej Studnicki trafił do Wakacji.pl, gdzie zajął się tworzeniem sieci biur podróży. Dotąd Wakacje.pl opierały się prawie wyłącznie na sprzedaży internetowej. Zadaniem Studnickiego było zrobienie z firmy „multi-agenta”, czyli podpisanie umów z biurami podróży sprzedającymi wycieczki, aby robiły to za pośrednictwem Wakacji.pl (więcej: „Multi-agencje szansą na własny biznes?”). Przygoda z Wakacjami.pl trwała około roku, po czym drogi byłego prezesa Orbisu i szefów portalu się rozeszły.

W tym czasie, Jolanta Kołodziejczyk rozpoczęła pracę w jednej z licznie powstających w owym czasie firm - Summerelse. Był to touroperator o arabskich korzeniach, który dość sprawnie rozwijał się na rynku polskim. W końcu jednak, w połowie 2012 roku, zbankrutował. Jolanty Kołodziejczyk już tam jednak nie było. Znacznie wcześniej nie doszła do porozumienia z właścicielami i zakończyła pracę.

W ten sposób obydwie, ważne osoby z Orbis Travel, znowu spotkały się razem. Wpadli na pomysł założenia firmy, będącej kolejnym multi-agentem. Dla Andrzeja Studnickiego był to naturalny wybór, bowiem miał doświadczenie, które wyniósł z pracy dla Wakacji.pl i to na niego spadł główny ciężar pozyskiwania agentów do współpracy. Ale najważniejszym było znalezienie silnego inwestora. Firma Netmedia niemal od początku weszła do spółki, którą nazwano Travel Network Solutions. I w ten sposób powstała sieć multi-agencyjna Wakacyjny Świat (więcej: „Świat sieci multiagencyjnych. Wakacyjny Świat”).

Wakacyjny Świat i pieniądze

Po sześciu latach działalności nadszedł czas zmiany właściciela. Dla Wakacji.pl kupienie Wakacyjnego Świata jest naturalną konsekwencją decyzji podjętych około dziesięciu lat wcześniej, kiedy to uznano sprzedaż w biurach realnych (a nie tylko w internecie) za ważny kanał dystrybucji i kiedy zaczęto rozwijać własną sieć multi-agencyjną, do czego przysłużył się Andrzej Studnicki… Teraz historia zatoczyła koło i Studnicki znowu (choć dość przypadkowo, ale jednak) znalazł się w obszarze zainteresowań Wakacji.pl.  Wcześniej Wakacje.pl kupiły innego multi-agenta, większego i o dłuższej historii niż Wakacyjny Świat, sieć MyTravel. Teraz będą dysponowały umowami z ponad 350-ma biurami agencyjnymi.

Nowym prezesem Wakacyjnego Świata (a właściwie Travel Network Solutions) został twórca MyTravel, Damian Ozga, zastępując Andrzeja Studnickiego, który mimo, że mógłby już parę lat temu przejść na emeryturę, zajął miejsce w radzie nadzorczej. Rola Jolanty Kołodziejczyk nie zmieniła się. Nadal pełni funkcję wiceprezesa, a z jej osobą nowy właściciel wiąże duże nadzieje.

W roku 2017 (za 2018 pełne dane nie są jeszcze opublikowane), spółka Travel Network Solutions miała przychody przekraczające 5.1 mln złotych (rok wcześniej było to 3.2 mln). Ich źródłem mogły być wpłaty, systematycznie wnoszone przez agentów, wynoszące 300 zł miesięcznie, co spółce przyniosło około 360 tysięcy (bo agentów jest ponad 100) oraz prowizje otrzymywane od touroperatorów. Gros z tych prowizji musiało trafiać do agentów i jeśli TNS udałoby się uzyskać 1% byłby to całkiem niezły wynik. Z pięciu milionów przychodów, jeden procent to 500 tysięcy, co podwyższone o wspomniane wcześniej 360 tysięcy, pochodzące z opłat wnoszonych przez agentów, daje około 900 tysięcy. I taka, z grubsza, mogła być marża spółki. Wiadomo, że zysk netto wyniósł 395 tysięcy złotych, a zatem roczne koszty są tam rzędu pół miliona.

Kapitały własne na koniec 2017 roku przekraczały 500 tysięcy, przy kapitale zakładowym wynoszącym 230 tysięcy. Wartość majątku trwałego to tylko 12 tysięcy złotych (parę zamortyzowanych komputerów i biurek...).

Wakacjom.pl zakup sieci Wakacyjnego Świata pozwolił na zajęcie dominującej pozycji na rynku biur podróży działających w sieciach. Według informacji zawartych w wydanym komunikacie, sieć składająca się z biur zrzeszonych w Wakacjach.pl, MyTravel i Wakacyjnym Świecie obejmuje 70% rynku.

Z drugiej strony, sprzedaż spółki za 6.4 miliona złotych, której główną, jeśli nie jedyną, wartością są zawarte umowy o współpracy z ponad 100 biurami podróży, jest też bardzo dobrym interesem. Jeśli rp.pl nie pomyliła się i naprawdę dotychczasowym właścicielom zapłacono 6.4 mln złotych (a nie np. dokapitalizowano spółkę), to 13% udziałów ma wartość 832 tysięcy złotych.

 

Jan Ekmojski

4 marca 2019

POST SCRIPTUM

Już po opublikowaniu artykułu, jeden z fejsbukowiczów wytknął zawarty w nim błąd, zwracając uwagę, że 1% liczone od 5 mln to nie jest 500 tysięcy. Trudno z tym dyskutować…

W takiej jednak sytuacji, rachunek trochę się komplikuje. Spółka uzyskała 5.1 mln zł przychodów, na co składały się comiesięczne wpłaty agentów (dające około 360 tysięcy) i prowizje od touroperatorów za sprzedane wycieczki. Za przychód z pośrednictwa w sprzedaży imprez turystycznych uważa się zwykle prowizje. Ale, gdyby 4.7 mln pochodziło z prowizji, oznaczałoby, że całkowity obrót, czyli wartość sprzedanych imprez wynieść musiał aż 470 mln złotych (zakładając, że spółka uzyskiwała 1%). Kwota jest astronomiczna i zupełnie nieprawdopodobna. Nie mówiąc już o tym, że przychód równałby się marży, a zważywszy, że zysk netto wyniósł 395 tysięcy (niech będzie, że brutto 500 tysięcy), to koszty stałe w firmie musiałyby sięgać 4.2 mln rocznie!

Jeśli jednak przyjąć, że 5.1 miliona to był obrót, to wtedy uzyskana marża byłaby rzędu 50 tysięcy złotych, co wraz z 360 tysiącami od agentów dawałoby w sumie ledwo 410 tysięcy. Wynik 395 tysięcy netto byłby nierealny.

A zatem, musiał istnieć wariant mieszany, jakaś część przychodów pochodziła z działalności własnej (o nieznanym charakterze), a część z pośrednictwa. Wygląda jednak na to, że struktura przychodów Wakacyjnego Świata pozostanie zagadką…

















Zamknij X
REKLAMA