Booking.com
Walizki przewożone w samolotach są bezpieczne. W zasadzie…

Zagubione lub uszkodzone

Walizka otwarta, koszule, buty, przybory do golenia porozrzucane na taśmie lotniskowej „karuzeli” służącej do odbierania bagażu po podróży lotniczej, to widok mało przyjemny. Zwłaszcza dla właściciela takiej walizki. Ale chyba każdy z nim się spotkał. Dlaczego? Przecież przewóz bagażu w luku powinien być bezpieczny i nie wiązać się z żadnym dla niego zagrożeniem.

Bagaż w samolocie, zagubiony, uszkodzony

Ten moment, kiedy oddajemy walizki przy odprawie, stawiamy na taśmie, która wywozi je w czeluści portu lotniczego, pozostawiając nas w nadziei odebrania ich parę godzin później w porcie przeznaczenia. Walizki, w której są wszystkie cenne, starannie wybierane przedmioty. Ale do czasu odbioru nigdy nie możemy być pewni, że się uda... Choć prawdopodobieństwo jest wysokie, to jednak nie stuprocentowe.

W 2017 roku, 22.7 mln bagaży odebranych zostało przez właścicieli z problemami lub wcale nieodebranych. Brzmi to groźnie, ale gdy odniesie się do liczby podróży lotniczych, obraz jest znacznie lepszy. Takich podróży było 4.08 miliarda, a zatem na każdy 1000 pasażerów przypadło 5.57 zgubionych bagaży. W dodatku 78% z nich w końcu do właścicieli dotarło, tyle tylko, że z opóźnieniem. Zaledwie pięć procent zgubiono (lub zostało ukradzionych) naprawdę. Reszta, tzn. 17%, uległa uszkodzeniu. W ostatnich latach notuje się wyraźny postęp. Linie i porty lotnicze coraz lepiej sobie radzą z transportem bagażu. Dziesięć lat wcześniej, bagaży zagubionych było ponad dwa razy więcej niż teraz, bo 46.9 miliona.

Mimo coraz lepszych systemów komputerowych rozpoznających bagaże, czasami dochodzi do błędnego skierowania któregoś z nich do niewłaściwego samolotu. Dlatego opóźnienia w dostarczaniu można jakoś zrozumieć i wytłumaczyć. Ale skąd biorą się uszkodzenia walizek?

O celowym uszkadzaniu przez pracowników obsługi, próbujących coś z nich ukraść, właściwie nie może być mowy. Liczne kamery zainstalowane na wszystkich większych lotniskach obserwują cały proces przeładunku. W przypadku zgłoszenia kradzieży, znalezienie sprawcy nie jest żadnym problemem. Nie ma potrzeby kupowania „pancernych” walizek, aby ochronić je przed włamaniem. Inna rzecz to odporność na wstrząsy i uderzenia. Z tego powodu walizki wykonane z twardych materiałów są lepsze niż z miękkich. Zamykanie na kłódki lub skomplikowane zamki nie jest konieczne, ale wskazane. Chociaż kradzieże są naprawdę bardzo rzadkie to jednak sporadycznie się zdarzają, a jak wiadomo: okazja czyni złodzieja i walizkę lepiej dobrze zamknąć. Obsługa nie dysponuje narzędziami, które ułatwiłyby włamanie. Pracownicy poddawani są takiej samej procedurze kontrolnej jak pasażerowie i wniesienie na płytę lotniska np. noża nie jest możliwe, a przyłapany na takiej próbie traci pracę. Firmy handlingowe, zajmujące się naziemną obsługą pasażerów, bardzo starannie obserwują pracowników, a gdy zauważą nieprzeciętny wzrost liczby zagubionych bagaży, wszczynają dochodzenie.

Najczęściej bagaże uszkadzane są przypadkowo i zazwyczaj wina leży po stronie pasażera. Częstym powodem są stare walizki. Zdarzają się przypadki, że zużyty materiał pokrywający wysłużoną walizkę i sterczące z niego nitki zaplątują się w rolki transportujące i cała zawartość ląduje na zewnątrz.  Jeszcze częściej przyczyną jest nadmierne wypchanie bagażu. Warto pamiętać, że fakt, że walizka daje się zamknąć nie oznacza wcale, że nadaje się do przewozu samolotem. Podejrzanie wypchane torby są częstym widokiem na „karuzelach”.

Na wszystkich większych lotniskach są urządzenia służące do wyrównania rzędu transportowanych bagaży. Mają postać solidnego metalowego ramienia, który ze sporą siłą uderza w każdy bagaż ustawiając go na boku. Dla wypchanej ponad miarę walizki może oznaczać jej koniec. Również źle zapakowana i zabezpieczona butelka wina może nie dać sobie rady…

Linie lotnicze coraz częściej do transportu bagaży wykorzystują specjalne klatki, co ułatwia ich przenoszenie i stabilizację w czasie lotu. Dotyczy to jednak głównie samolotów szerokokadłubowych, latających na dłuższych trasach. W najpopularniejszym, także w Polsce, samolocie Boeing 737, walizki i torby umieszczone na końcu komory bagażowej dzieli od drzwi, mniej więcej, dziesięć metrów. A to oznacza, że są muszą być przerzucane. Bagaż powinien być wystarczająco trwały, aby przetrzymać taki rzut i twarde lądowanie.

Reasumując, szansa na uszkodzenie lub utratę bagażu w wyniku celowego działania innych ludzi, jest znikoma. Nie można jednak wykluczyć, że zaginie lub zostanie zepsuty w sposób przypadkowy. Zawsze trzeba się liczyć z pechowym rozwojem wypadków. Prawdopodobieństwo kłopotów jest niewielkie, ale istnieje. A poza tym, walizki twarde są lepsze od tych wykonanych z materiału, choć i one, współcześnie produkowane są w sposób mający chronić je przed uszkodzeniem. Jednak stojąc przed wyborem zakupu walizki, której wyłącznym przeznaczeniem mają być podróże lotnicze, lepiej zdecydować się na wersję twardą.

 

Żródło: The Telegraph

30 kwietnia 2019

 
















Zamknij X
REKLAMA