Booking.com
„Wstyd latania”. Nowa akcja ekologistów

Koniec z samolotami!

Grupy ekologiczne nie dają zapomnieć o sobie. Wpadają na coraz bardziej oryginalne pomysły. Już nie tylko troszczą się o drzewa w Puszczy Białowieskiej, zostawiając je do konsumpcji kornikowi drukarzowi. Nawiasem mówiąc, kornik drukarz zrobił chyba najbłyskotliwszą karierę wśród wszystkich chrząszczy (i nie tylko chrząszczy), jeszcze do niedawna kompletnie nieznany, teraz cieszy się międzynarodową sławą. Ekolodzy nie zadowalają się jednak tak prostymi sukcesami. Chcą więcej! Ostatnio za cel postawili sobie likwidację… podróży lotniczych. Koniec z samolotami! Przynajmniej pasażerskimi, bo nie wiadomo czy żądania likwidacji bombowców i myśliwców spotkałyby się ze zrozumieniem wszystkich rządów na świecie.

Wstyd latania, ekologia, samoloty

Pociągi zamiast samolotów

Nową akcję podjęto pod hasłem „wstyd latania”. Zapoczątkowano ją w Szwecji, a jej oryginalne brzmienie to „flygskam”, szybko przetłumaczone na angielskie „flight shame”. Akcja zanotowała od razu pierwsze sukcesy. Prezes jednej z największych skandynawskich linii lotniczych – SAS oskarżył nawet inicjatorów kampanii o doprowadzenie do spadku liczby pasażerów w jego samolotach. Takie „oskarżenie” to miód na serca ekologów, którzy z tym większym zapałem rzucili się w wir uświadamiania ludzkości o szkodach jakie czynią latające samoloty. SAS w pierwszym kwartale stracił 5% klientów. O tyle mniej skorzystało z usług tej linii w porównaniu z pierwszym kwartałem poprzedniego roku. A tymczasem w Europie był czteroprocentowy wzrost. Prezes SAS-u jest przekonany, że przyczyną osłabienia (obok słabej korony) jest „flygskam”.

„Wstyd latania” znalazł już wsparcie szwedzkich celebrytów i lokalnych gwiazd. Wśród nich jest Björn Ferry, znany w Szwecji biathlonista, który zadeklarował rezygnację z podróży lotniczych. Inną „celebrytką” jest Greta Thunberg, 16-letnia dziewczynka, która mocno (stosownie do swego wieku) zaangażowała się w ruch na rzecz ochrony środowiska. Cały swój wolny czas poświęca na pisanie odezw i wygłaszanie mów w celu poderwania uczniów i studentów całego świata do walki ze zmieniającym się klimatem. Nie do końca wiadomo czy naprawdę poznał ją cały świat, ale Szwedzi na pewno (w każdym razie część z nich). Greta największy rozgłos uzyskała po tym jak wybrała się w styczniu do szwajcarskiego Davos na Światowe Forum Ekonomiczne. Pojechała tam pociągiem, podróż trwała 32 godziny, a na miejscu próbowała zawstydzić uczestników, wytykając im, że przylecieli prywatnymi odrzutowcami.

Szwecja jest ciekawym krajem. I to nie tylko ze względu na walory turystyczne. Z jednej strony jest liderem w walce z zanieczyszczeniami powodowanymi przez samoloty, a z drugiej, ich emisja w Szwecji jest pięciokrotnie wyższa od średniej europejskiej. Jak to zwykle bywa, słowa zastępują czyny. Łatwiej się oburzać i postulować niż działać. Chociaż i w Szwecji są pierwsze oznaki zmian. Liczba pasażerów pociągów w ostatnim czasie podwoiła się. Na niektórych trasach… Ale lepsze to niż nic.

Wydawać by się mogło, że pomysł rezygnacji z lotów byłby, w jakimś stopniu, do zaakceptowania w krajach leżących w centrum kontynentu. Z nich, od biedy, dałoby się pojechać wszędzie pociągiem albo samochodem. Ten ostatni musiałby być elektryczny, co przy obecnej technologii, wymagającej częstego, długotrwałego ładowania, mogłoby wydłużyć podróż do wielu dni. Wróciłyby piękne, stare czasy. Z Warszawy do Paryża podróż trwać mogłaby tydzień. Tak jak kiedyś powozem zaprzęgniętym w dwa konie.

Okazuje się, że pomysł przerzucenia się z samolotów na pociągi, w pierwszej kolejności podchwycono na… wyspie. W Wielkiej Brytanii zapoczątkowano w lutym kampanię Flight Free UK. Jej celem jest zniechęcenie Brytyjczyków do samolotów już w 2020 roku. Na początek chodzi o znalezienie 100 tysięcy chętnych. Brytyjczycy chyba zapomnieli, że ich kraj leży na wyspach, nierzadko bardzo odległych. Tunel pod kanałem La Manche ma jednak ograniczoną przepustowość. A poza tym, jak dostać się na przykład do Australii pociągiem? Można wprawdzie skorzystać z połączeń promowych łączących Australię z Azją, ale na podróż przeznaczyć trzeba byłoby co najmniej tyle czasu, ile potrzebował Fileas Fogg…

Ekologiczni aktywiści wykazują jednak pewne zrozumienie potrzeb współczesnego człowieka i, aczkolwiek bez entuzjazmu, zgadzają się na przyjęcie rozwiązań tymczasowych. Zgadzają się na podróże na odległe kontynenty samolotami, ale do krajów odległych tylko o kilkaset kilometrów można jeździć tylko pociągami. Trzeba też zmienić systemy podatkowe. Ich zdaniem, podatki nakładane na paliwo są za niskie i preferują linie lotnicze.

Zgoda ekologistów na loty transkontynentalne nie jest nieograniczona w czasie. Koniecznie muszą być konstruowane samoloty elektryczne. EasyJet zapowiedział, że będzie z nich korzystał już w ciągu nadchodzącej dekady. Rząd norweski dał sobie więcej czasu. Pierwsze samoloty na prąd latały będą na krótkich dystansach w roku 2040. Nie wiadomo tylko jak krótkich… Zważywszy na doświadczenia z elektrycznymi samochodami, można zakładać, że dystanse te krótkie będą bardzo.

 

Jan Ekmojski

12 czerwca 2019

 
















Zamknij X
REKLAMA