Booking.com
Koniec Holandii!

Potop

Ofiaruj, wasza dostojność, królowi szwedzkiemu w zamian Niderlandy”. To słynne słowa podpowiedziane przez Zagłobę staroście Zamoyskiemu jako odpowiedź na ofertę złożoną przez posła Szwedów, którą była obietnica ofiarowania województwa lubelskiego w zamian za wpuszczenie wojsk szwedzkich do twierdzy. Rada Zagłoby na stałe weszła do języka polskiego.

Holandia-Niderlandy

Niderlandy

Niderlandy to kraina historyczna, w której dziś mieszczą się trzy kraje Beneluksu – Holandia, Belgia, Luksemburg.  A od połowy przyszłego roku taką nazwę nosiła będzie Holandia. Dziś Niderlandy to nazwa państwa, na które składa się nie tylko terytorium w północnej Europie, zwane właśnie Holandią, ale także kilka wysp leżących na Morzu Karaibskim: Aruba, Curaçao, Sint Maarten, Bonaire, Saba i Sint Eustatius.

Oficjalnie do zmiany nazwy dojdzie już pod koniec bieżącego roku, ale Holendrzy (Niderlandczycy?) pozostawili sobie pół roku na kampanię marketingową. Końcowym jej akordem ma być festiwal piosenki Eurowizji, który odbędzie się w maju 2020 roku w Rotterdamie. Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio nie będzie już reprezentacji Holandii. Będą Niderlandy.

Uzasadnienie zmiany nazwy jest trochę dziwaczne. Chodzić ma o to, że Holandia kojarzyła się z dzielnicą czerwonych latarni w Amsterdamie i narkotykami, a teraz łatwiej będzie zerwać z tym wizerunkiem. Nie bardzo wiadomo kto miał takie skojarzenia, ale wierzyć trzeba, że z badań tak Holendrom (NIderlandczykom?) wyszło. Teraz są inne czasy i swobodne relacje obyczajowe - w sensie tradycyjnym, a nie progresywnym (typu LGBT) - nie są mile widziane. Niderlandy muszą zerwać z łatką kraju, w którym kobiety siedzą w wystawach sklepowych w roli eksponatów. Nic nie wiadomo o tym czy władzom Niderlandów przeszkadza także wizerunek kraju „szybkiej, łatwej i wygodnej” eutanazji, której poddawane mogą być także dzieci. Pod tym względem, w porównaniu z sąsiednią Belgią, Niderlandy i tak jawią się jako kraj zacofany. Obowiązuje bowiem w nim limit wieku. Nie można „usypiać” dzieci mających mniej niż 12 lat. W Belgii żadnymi limitami głowy sobie nikt nie zawraca.

Władzom Holandii/Niderlandów chyba jednak nie o to chodzi. Nic nie wspominają o swym symbolu „nowoczesności”. Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych oświadczyła tylko, że celem jest przedstawienie Niderlandów jako kraju „otwartego, pomysłowego i zintegrowanego”, pełnego nowych technologii, osiągającego sukcesy sportowe i oferującego atrakcje dla turystów. Koniec z „dzielnicą rozrywki” jako symbolem kraju. Niderlandy mają się z tym nie kojarzyć.

Swoją drogą, to ciekawa koncepcja. Dotychczas państwa zmieniały nazwę z powodów politycznych. Tym razem chodzi o marketing. Gdyby ten tok myślenia się rozpowszechnił, to sporo krajów mogłoby pójść podobną drogą i odciąć się od np. swojej historii, zmieniając po prostu nazwę.

 

Jan Ekmojski

8 października 2019

 
















Zamknij X
Zamknij X
REKLAMA